Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom III.djvu/67

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Jak każe nam obyczaj. Ja-ć się na tem pono
I nie znam: po raz pierwszy rodziło me łono.

KLYTAIMNESTRA.

Ta winna to uczynić, co cię rozwiązała.

ELEKTRA.

Sama się rozwiązałam — oto pomoc cała.

KLYTAIMNESTRA.

Co? Dom twój jest tak całkiem pozbawion sąsiadów?

ELEKTRA.

Nikt z swoją się przyjaźnią nie kwapi do dziadów.

KLYTAIMNESTRA.

Więc pójdę i że dziecko dni ma przepisane,
Ofiarę złożę bóstwom. Ale nie zostanę,
Spełniwszy to dla ciebie, lecz powrócę sobie,
Gdzie nimfom całopali mąż mój. (Do służby)
Wy przy żłobie
Postawcie tymczasowo me konie, a potem,
Czujący, iż ofiara skończona, z powrotem
Zajedźcie. Trzeba zrobić coś i męża gwoli.

ELEKTRA.

Idź, idź pod dach ten biedny. Suknię ci osmoli
Ta kurna chata nasza, więc uważaj, matko!
Ofiarę złożysz godną! (Gdy Klytaimnestra już w izbie)
Kosz jest i nóż, gładko
Wyostrzon, leży przy nim; nóż, co zarznął wołu,
I ciebie przy nim złoży. Będziesz z nim pospołu
Leżała w mrokach Hadu, jakoś na tej ziemi
Legiwać z nim przywykła. Taką dziś twe dziecię