Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom II.djvu/216

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Co do mnie przyznaję rada,
Że taka jest moja zasada:
Mierne posiadać dostatki,
Lecz za to kochane dziatki.


∗                    ∗

O ty, Panowe schronisko
I wy sterczące tuż blisko,
Żlebami zryte »Długie Skały«,
Gdzie przed świątynią wspaniałej
Naszej Pallady,
Przy dźwięku fletni
Na łące tańczy kwietniej
Trójca Agrauli cór,
Słyszących wtór,
Twoje, o Panie,
Przedźwięczne granie,
Gdy między swojemi stady
Na dźwięcznym grywasz flecie:
Tutaj to dziecię.
W tej twojej grocie,
Fojbowej uległszy ochocie,
Zrodziła ongi dziewica:
Wstydem spłonęły jej lica
I owoc gwałtu i niesławy
Na żer porzuca krwawy
Dzikiemu zwierzowi i ptactwu!
Przy kołowrocie —
Ni w pieśni ani w rozmowie
Nikt dotąd mi tego nie powie,
Iżby biedactwu,