Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom I.djvu/315

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Nad brzegiem szumnego Euroty,
Niejedna matka szarpie włosów sploty,
Za pomartymi syny
Rozdziera sobie twarz,
Aż krwią ociekają paznogcie!

Wraca
SŁUŻEBNA (z zwłokami Polydora).

Niewiasty! Gdzie Hekabe nieszczęśnica owa,
Śród mężczyzn i pici żeńskiej przenajpierwsza głowa
Pod względem klęsk! Tej sławy nikt jej nie odbierze!

PRZODOWNICA CHÓRU.

Cóż krzyk ten twój złowróżbny? Znowu wieści świeże?
Czyż nigdy już się twoja nie uciszy warga?

SŁUŻEBNA.

Hekabie ból przynoszę! Gdy on sercem targa,
Wzdyć trudno ludzkim ustom przemawiać radośnie!

PRZODOWNICA CHÓRU.

Wychodzi, patrz! z namiotu! Niedola jej rośnie!
W sam czas się tutaj jawi, by słyszeć twe słowo.

SŁUŻEBNA.

O ty nad wszelki wyraz nieszczęsna królowo!
Czem tobie dzisiaj słońce? Nadszedł twój ostatek!
Bez męża-ś, bez ojczyzny, pozbawiona dziatek!

HEKABE (zjawiwszy się na scenie).

Nic nie ma w tem nowego! Wszystko się to stało!
Lecz czemu Polykseny przynosisz mi ciało?
Mam przecież wieści o tem, jak Achajów ręce
Grzebały przetroskliwie jej zwłoki dziewczęce.