Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom I.djvu/276

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Dla prawdy, odebrało ci ustne dowody.
Największej ty doznałeś boleści i szkody,
Lecz niemniej i ja cierpię, twojej klęski świadek,
Gdyż bogów nie raduje szlachetnych upadek.
Na złych my tylko ludzi rzucamy swe gromy,
Niwecząc ich ze szczętem, ich dzieci, ich domy!

PRZODOWNICA CHÓRU.

Nieszczęsny ten człowiek patrz! zbliża się k'nam!
Włos potargany,
Na ciele rany
Śród krwawych plam!
Jakaś podwójna to klęska.
Strasznie zwycięska,
Spadła na dom ten z rąk bożych!

Na scenę służba wnosi zwolna Hippolytosa; Artemis staje w tyle, tak, że on jej nie widzi, Tezeusz z świtą i chórem po drugiej znajduje się stronie.
HIPPOLYTOS.

O jej! o jej!
Niesprawiedliwe wyroki
Niesprawiedliwy wydał ojciec mój,
I oto mięso z mych kości opada!
Ginę! o biada!
O biada doli mej!
Ból się głęboki
Wrył w moją głowę,
Męczarnie surowe
Żrą mózg!
Stój!
Dość już! Ach, dość tych rózg,
Niech spocznie znużone me ciało!