Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom I.djvu/209

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


JAZON.

Czy widzisz, o Boże!,
Jak w duszę się wpija
Ta lwica, ta żmija?
Lecz ile wydołam,
Niebiosa powołam
Z sił wszystkich na świadki,
Ze ona te dziatki
Zabiła mi lube
I mnożąc mą zgubę.
Godnego grzebania
Mym rękom zabrania.
O, czemu-m je spłodził?!
Nie byłby w nie godził
Skutecznie ten los z ręki matki!

CHÓR.

Na Olimpu szczycie
Rządzi rozmaicie
Zeus i różnie włada
Nieśmiertelnych rada.
W przemnogiej postaci
Zjawiają się losy
I niespodzianki urządza nam bóg!
Tu, zamiast zyskać, człek traci.
Tam znowu zysków niebiosy
Śród niespodzianych nieskąpią mu dróg —
Tak było i z tem wydarzeniem.