Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom I.djvu/205

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Jam ciebie wybrał z wszystkich białogłów na świecie,
Ażeby, na swą zgubę, uczynić cię żoną.
Nie jesteś ty niewiastą, lwicą rozsrożoną
Ty jesteś, stokroć gorsza od tyreńskiej Skilli.
Lecz ciebie ani tysiąc wyrzutów tej chwili
Nie zmoże, tak zuchwałe jest dzisiaj twe serce!
Precz, dzieci morderczyni, nad wszystkie morderce
Straszliwsza! Mnie li myśleć dziś o własnej zgubie!
Już ja się nie połączę w tym wybranym ślubie,
Już dzieci, którem spłodził i którem wychował,
Nie ujrzę: zgon okrutny gniew twój im zgotował!

MEDEA.

Twe słowa zbić bym mogła, słów mam podostatkiem.
Lecz ojciec Zeus niebieski jest mi dzisiaj świadkiem,
Com ja ci uczyniła, a ty mnie, nieboże,
Jak strasznie pokrzywdziłeś! Nie dość, żeś mi łoże
Pohańbił, jeszcze śmiałeś radować się wielce
I w twarz mi, twoich synów biednej rodzicielce,
Szyderstwa rzucać wstrętne! A i onej młodej
Królewnie i jej ojcu nie mogłam nagrody
Poskąpić należytej, iż mnie precz wygnali
Z tej ziemi!... Możesz lwicą zwać mnie i tak dalej
I Skillą lżyć tyreńską, tem ja się nie wzruszę!
Zbyt dobrze ugodziłam a słusznie w twą duszę.

JAZON.

Bolejesz i te moje podzielasz męczarnie.

MEDEA.

I owszem; jeśli nie chcesz ze mnie szydzić marnie.

JAZON.

Synowie! Że też taka nosi imię matki!