Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom I.djvu/191

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


MEDEA.

Ach!

PIASTUN.

Dla czego wzdychasz, pani, w tej szczęsnej godzinie?
Przecz lice znów odwracacz, nie chcesz mówić ze mną,
Miast chętnem przyjąć sercem wiadomość przyjemną?

MEDEA.

O jej!

PIASTUN.

Niezgodne to są jęki z tem, co ci przynoszę.

MEDEA.

Ojej! Ojej!

PIASTUN.

Myślałem, że sprawię-ć rozkosze —
Czy może wieściom moim nie bardzoś jest rada?

MEDEA.

Przyniosłeś, coś miał przynieść. Lżyć cię nie wypada.

PIASTUN.

Więc czemu spuszczasz oczy, łez wylewasz zdroje?

MEDEA.

Tak musi być, mój stary! Bóg i serce moje
Sprawiają, że tak czynię dziś, a nie inaczej.

PIASTUN.

Przez dzieci w dom ty wrócisz, pozbądź się rozpaczy!

MEDEA.

Lecz inni już nie wrócą! O jakaż ja biedna!