Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom I.djvu/178

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


MEDEA.

Pokochał przenamiętnie! Zdradził mnie, niewinną.

AJGEUS.

Więc niechże sobie idzie, jeśli tak jest podły.

MEDEA.

Do możnej krwi królewskiej chucie go zawiodły.

AJGEUS.

Któż daje mu swą córkę? wyjaw-że nareście.

MEDEA.

Sam Kreon, ten, co królem jest w korynckiem mieście.

AJGEUS.

Pojmuję, że narzekasz. Gorzką masz godzinę.

MEDEA.

Ponadto, wyrzucają mnie stąd precz!... Ach ginę!

AJGEUS.

I cóż mi znowu mówisz, ty biedna niewiasto!

MEDEA.

Opuścić każe Kreon to korynckie miasto.

AJGEUS.

Cóż mówi na to Jazon? Ha! tego nie chwalę.

MEDEA.

Gdy sądzić go po słowach, nie godzi się wcale.
Naprawdę rad jest temu. O, na twoją brodę,
Na twoje te kolana! Zrozum że mą szkodę,
Ulituj się, ulituj i mnie nieszczęśliwej
Nie pozwól ginąć marnie, bez domu, bez niwy
Ojczystej! Weź mnie k'sobie, zawiedź mnie w swe progi,