Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom I.djvu/162

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


KREON.

Napróżno tracisz słowa, duszy mej nie zwiodą.

MEDEA.

Wypędzasz mnie, na prośby nie zważając moje?

KREON.

Od ciebie dom mój droższy, o niego ja stoję.

MEDEA.

Jak drogaś ty mi dzisiaj, ojczyzno zdradzona!

KREON.

Po dzieciach i dla mego najdroższa jest łona.

MEDEA.

O jakiemż to dla człeka przekleństwem jest miłość!

KREON.

Ja sądzę, że rozstrzyga tu losów zawiłość.

MEDEA.

Nie spuszczaj z oka sprawców mej krzywdy, o Boże!

KREON.

Szalona! przestań dręczyć, nic ci nie pomoże!

MEDEA.

Dość mękiśmy już znieśli, nie trzeba jej więcej.

KREON.

Czy mam się do mej służby odwołać książęcej?

MEDEA.

Kreonie, nie czyń tego, daj gwałtowi spokój!

KREON.

Dokuczasz, łaski sobie, Medeo, nie rokuj!