Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom I.djvu/144

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


HERAKLES.

Tak, masz je! Lecz wystrzegaj się bogów zawiści!

ADMETOS.

O Zeusa najwyższego przeszlachetne dziecię!
Niech wszystko ci się dzieje jaknajlepiej w świecie!
Ten ojciec, co cię spłodził, niech od zła cię chroni!
Lecz mów, jak tu-ś ją przywiódł? jak dotarłeś do niej?

HERAKLES.

Stoczyłem walkę z władcą umarłych.

ADMETOS.

Opowiedz,
Jak zmogłeś Thanatosa i gdzie?

HERAKLES.

Pod grobowiec
Poszedłem i z zasadzki-m porwał go w ramiona.

ADMETOS.

Lecz czemuż tak milczącą jest ta moja żona?

HERAKLES.

Nie prędzej będzie-ć dane słyszeć dźwięk jej mowy,
Dopóki święceń śmierci nie zdjęto jej z głowy —
Dopóki poraz trzeci nie zalśni krąg słońca.
Wiedź w dom ją, a gościnnym pozostań do końca
I prawym... Teraz żegnaj... Czasu już nie tracę —
Sthenela syn królewski ciężką dał mi pracę.

ADMETOS.

Zamieszkaj w naszym domu, pozostań w gościnie.

HERAKLES.

Zostanę juści kiedyś, spieszno mi jest ninie.