Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom I.djvu/139

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Tej czci jej nie poskąpię. Ty wreście,
Niewiasto, kimbądź jesteś, równasz się Alkeście
W tych kształtach, w harmonijnej budowie postaci
Na Boga! Weź ją z oczu! Druh twój zmysły traci,
Męczarni nie zadawaj mu nowych! Snać własną
Przed sobą widzę żonę! Źrenice mi gasną
Od zdroju łez obfitych! Ileż cierpieć muszę!
I oto znów mi świeże dojmują katusze!

PRZODOWNIK CHÓRU.

Nie nazwę-ć ja szczęśliwą twego życia drogi,
A przecież znoś odważnie, czem cię darzą bogi.

HERAKLES.

Ach! Gdybym mógł posiadać tę władzę, w te tropy
Do zmarłychbym przybytku skierował swe stopy,
Małżonkę bym na światło sprowadził ci boże.

ADMETOS.

Wiem, radbyś to uczynił, lecz to być nie może.
Umarli nie pojawią się na ziemskiej niwie.

HERAKLES.

Daj spokój zbytnim żalom, los swój znoś cierpliwie

ADMETOS.

O, łatwiej radzić drugim, niż cierpieć samemu.

HERAKLES.

Jęczeniem nieustannem zapobiegniesz złemu?

ADMETOS.

Wiem o tem, lecz mnie jakaś tęsknica porywa.

HERAKLES.

Łzy z oczu ci wyciska twoja miłość żywa.