Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom I.djvu/127

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


HERAKLES.

Więc kogo wam losy
Zabrały? Zmarło dziecko, czy ojciec sędziwy?

SŁUGA.

Małżonka Admetowa ziemskie rzuca niwy.

HERAKLES.

Co mówisz? Mimo tego wyście mnie gościli?

SŁUGA.

Zamykać nie śmiał domu i tej nawet chwili.

HERAKLES.

Małżonkę stracić taką!... O dolo ty biedna!

SŁUGA.

My wszyscy zginęliśmy, a nie ona jedna.

HERAKLES.

W istocie, jam przeczuwał złą jakowąś sprawę
I suknie widząc czarne, ścięty włos i łzawe
Źrenice. Ale w jego uwierzyłem słowa,
Gdy mówił, że dziś w grobie obce zwłoki chowa.
I oto, wbrew przeczuciom wkroczywszy w te progi,
Nie pomny, jaki los go prześladuje srogi,
Ja w domu tym dziś piłem, jam tu biesiadował
I skroniem sobie wieńczył. A czemuś ty chował
Przedemną to nieszczęście? Zły jestem na ciebie!
Lecz mówże, gdzie go znaleść? Gdzie małżonkę grzebie?

SŁUGA.

Przy drodze do Larysy znajdziesz jej grobowiec
Ciosany, tuż pod miastem...