Strona:PL Eurypidesa Tragedye Tom I.djvu/116

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


CHÓR.

O ty gościnny, otwarty
Domie naszego dziedzica!
Sam-ci pityjski Apollo
Do twych zapukał wrótni,
Sam ci nie wahał się pasać
Twych trzód.
I on, Admecie, wspaniały mistrz lutni,
Kiedy tak stada swe wiódł
Pośród upłazów i zboczy,
Pasterskie pieśni, ochoczy,
Na skromnej wygrywał piszczałce.

*

I, przywabione twem graniem,
Pasą się razem pstre rysie;
Z jarów otryjskich, z ostępów,
Lwów krwawa pędzi gromada.
Gdy zabrzmią struny twej lutni
Śród gór,
Jeleń graniasty wypada,
Rzuca, Fojbosie, swój bór
I, mknący lekkiemi stopy,
K’tobie przybiega w te tropy,
By chłonąć słodycz twych dźwięków.

∗                    ∗

Licznemi obdarzon trzody,
Panuje dziedzic nasz młody,
W bogatym rozpiera się dworze
Przy szklistem, bojbijskiem jeziorze,
Sięgają ci jego polany
I orne, zasiane łany