Strona:PL Ernest Buława - Poezye studenta tom III.djvu/88

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Dziś jakieś troski dziko pochmurzyły
I serca braci znów się posmuciły ...
A tam z daleka, postać jeszcze jedna
Dąży ku brzegom? to starzec pustelnik;
Wzrok jego orli, chociaż odzież, biedna,
Siwy jak gołąb … szczęśliwy śmiertelnik
O! czy szczęśliwy, to pytań pytanie –
Może spokojny dziś – ale zaranie
Jego, burz ślady zostawiło w twarzy,
I pod brwią siwą wzrok się węglem żarzy!...
On Gabryela ukochał jak syna,
On go najczulej uścisnął i wita,
Z grzybiałym wzrokiem patrząc na Greczyna –
Smutek w źrenicy, a noc w sercu czyta
(Z której jutrzeńka nadziei wykwita...)
Co to? pustelnik wraz zapytał stary?
Co to? pytali towarzysze młodzi?
Gabryel ledwo skoczył na brzeg łodzi,
Wszystkich pozdrawia słowem dobrej wiary –
Bracia! zawołał – z piorunową wieścią
Przybywam do was!… spisek już dojrzały!...
Nie długo patrzeć już będziem z boleścią
Na kraj odarty, krwi zbroczony cały,
Niedługo zgrzytać już będziem zębami
I w ciemnej nocy dzwonić łańcuchami…
Ta perła bracia to Grecya!... Hellady
Wolność!... to hasło tyranów zagłady!
Ta jedna perła w podłem sercu Baszy
Dała mi jego całe zaufanie,
On co pantery okiem wszystkich straszy,
Mnie gdyby dziecię uczynił wyznanie...
Chciał mnie na dworze swym odziać zawojem
Wstrząsłem z pogardą ramiony!... On złotem
Chciał ładować łódź moją, a potem
Chciał dwa wielbłądy z bogactwy i strojem
Dać mi w nadgrodę – wzgardziłem, a w duszy
Oh! pomyślałem, to jest Grecyi złoto,
Twoim cię skarbem częstują sieroto!...