Strona:PL Ernest Buława - Poezye studenta tom III.djvu/81

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


«Kto w proch powali twoje tyrany…
«Niech pieści przemówi do duszy!...
«On porwał dziewczę, w Charemie smutnym
«Tęskna się w ciszy rozwija,
«Jak blada róża w grobach, okrutnym ,
«Złorzecząc, pieśń w niebo wzbija…
«A tam … pod palmą – czy na nią wspomniał?
«Czy z brzegu patrzy na morze?...
«Palma łzy roni ... może zapomniał?...
«Może ją pomści ... o! może!...

O pomści! o pomści! na Hellady Bogów
Z palm wybiegając Gabryel zawołał,
U nóg ci rzucę głowy naszych wrogów
Kochanko moja!... więcej rzec niezdołał
Tylko dłoń drżącą porwał do owej dłoni
I do płonącej piersi tuli; z czoła
Lśni: odzyskałem znów mego anioła
Wśród pustyń świata!... jak dawniej drży serce! ...
Lecz biada! biada przeklętej pogoni
Co cię uniosła przez tych łąk kobierce!...
Enfrozyna spojrzała mu w oczy
I drży jak listek, i twarz jej się płoni
A jednak ręki niewyrywa z dłoni
Młodzieńca … patrzy … i jak blask proroczy
Na półprzeczuwa – a na pół wspomina…
To on!...
I padła w ramiona Greczyna…
A on ustami już jej usta gonił,
I nim gitary skonał dźwięk ostatni
Księżyc twarz bladą z za chmurki odsłonił
On co kochanków kochanek ... uronił
Nad niemi promyk … pierwszy … czyż ostatni?...
Grał brylantami szumiącej fontanny,
Co tęsknym dźwiękiem rozbryzgując szklanny
Kryształ pian jasnych nito powiernica
Ciskała perły na róż blade lica