Strona:PL Ernest Buława - Poezye studenta tom III.djvu/80

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


«On czarnem okiem, choć chłopię jeszcze,
«W jej ocząt błękicie żyje,
«Strojne oczęta jej w iskry wieszcze,
«I głośno serce im bije!...
«Nagle zatętni, tam, tam, po błoni
«Konia dzikiego kopyto,
«Czarny muzułman z wichrami goni
«Z szablą w krwi świeżej obmytą!...
«Dzikie ma oczy, turban na skroni
«Zbliżył się, porwał dziecinkę,
«Próżny dziecięcia płacz w tej pogoni
«I lament w niebo rzucany,
«Dłoń Turka silna trzyma ją w dłoni
«Jak fiołek w łąkach zerwany –
«Poleciał chyżo, potętnił, zniknął,
«A chłopiec pod palmy drzewem
«Bolesnym głosem przeczucia krzyknął,
«Odtąd płacz dziecka był śpiewem…
«Lecz … z czasem, może serce żałosne
«Potęskniwszy, rozweselił?...
«Nowe się róże rodzą co wiosnę
«Los – dzieci tylko – rozdzielił!...
«Może się innej czule uśmiecha
«Lecz palma, pewno łzy roni,
«Może… W jej cieniu zemstą oddycha
«Młodzieńcem … pomści … dogoni …
«Bo Turczyn podły ogniem i stalą
«Pod jarzmo podbił Ojczyznę,
«Dzisiaj Proroka tam głośno chwalą
«Depcząc bujną Ojcowiznę!...
«Ojczyzno mężów wielkich jak wieczność
«Tyś jak łąka wydeptana,
«Kopytem koni twego tyrana
«Lecz gromów błyśnie słoneczność!...
«Ojczyzno! Ciężkie dźwigasz kajdany,
«O! któż je starga, kto skruszy,