Strona:PL Ernest Buława - Poezye studenta tom III.djvu/79

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Jak gdyby smutek zgadywał swej pani –
A z dali murzyn pooglądał nieśmiało
Od jej gołębia bardziej przywiązany. –
I chcąc rozegnać to chmur smutku brzemię
Którem dziewicy czoło pociemniało
Rzucił się głową i dłońmi o ziemię
I począł chodzić na ramionach – w koło
Począł się łamać i pląsać rozkosznie
By chociaż uśmiech wyłudzić, lub czoło
Rozjaśnić chwilą – próżno! już radośnie
Dawno nieśmiała się Eufrozyna
I tylko ręką skinąwszy w milczeniu
Kazała odejść … a wierny skinieniu
Odszedł – niewierny – wierności murzyna!...
Bo psią wiernością do niej przywiązany
Wzrokiem jej oczu – dziki i pijany…
W tem uchylono drzwi wiecznie zamknięte,
Jak usta konchy tajemnica ścięte –
Rzecz niesłychana!... Basza, niepamiętny
Proroka – zgrozo! Upijał się winem!
Pijany Greka nazwał twoim synem
I z perłą posłał do tej – której wstrętny!...
Wszedł – wzniosła postać młodego Greczyna
Stoi ukryta między palm liściami
Brzękła w gitarę swą – Eufrozyna
I taką piosnkę nuci półdźwiękami:
«O wschodzie słońca na Greckiem błoniu
«Pod cieniem starej ruiny
«Tam dwoje dzieci igra w ustroniu
«Skrytych we wielkie rośliny!
«Nad niemi w ciszy palma schylona
«Czuwa nad błoniem, rodzinnem,
«I błogosławi, liśćmi, wzruszona,
«W cieniu, pieszczotom dziecinnym!...
«Obok dziewczynki, tam chłopiec mały
«Świeżą skroń tuli w jej dłoni
«A z kwiatków ruin, wianuszek biały
«Ona mu składa na skroni…