Strona:PL Ernest Buława - Poezye studenta tom III.djvu/393

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Nad tobą z syna schylam się miłością,
A tchnienie piersi rzucam w wonną trumnę,
I łzę ci rzucam – z braterską rzewnością,
Choć tobie lepiej dziś z twoją sennością...
I wsparłszy czoło o białą kolumnę,
Dumam – że miałaś serce – wielkie – dumne !...
Biedna!... na prochy rzuciłbym zasłonę...
Sieroto śmierci! w śmierci znieważone. – –



SEN O ŚMIERCI I O NIEŚMIERTELNOŚCI.
FANTAZYA.

Znużony wpółusypiam … słyszę w oddaleniu
Głosy godzin bijące z wieżyc o północy,
Księżyc trysnął przez okno – a w światła pierścieniu
Widzę ... postać? co dziwnie wabi moje oczy...
Na łożu mojem biała usiadła dziewica.,
Wzrok ma sennie spokojny i długie warkocze,
Piękne jako wspomnienie miłości, jej lica,
Oczy zdały patrzeć w przyszłość – jak prorocze...
Niebyła groźna ... owszem – była uśmiechnięta –
Lecz jakaś dziwna godność cześć ku niej wzbudzała ,
Zdało mi się, że duch mój zkądsić ją pamięta…
I rękę wyciągnęła, co jako śnieg biała,
I na piersi ją mojej niemo położyła,
A jam odrzekł – o ! żal mi, Pani moja miła,
Że niemam fiołków we łzach, ni narcyzów w rosie...
By je wpleść w twych warkoczy hebanowym włosie…
Gdyby mi słowik przyniósł gałązkę jaśminu,
Skajdaniłbym twe nóżki nim w wianuszek biały,
Aby nigdy ode mnie już nie uciekały…
Niegdyś … szalony chłopiec – o! może z wawrzynu ...
Lecz żal mi moja blada że oprócz popiołu
Nic niemam w piersi cichej – jak kamień padołu –
Ona na ustach palec złożyła z uśmiechem,
I szeptnęła … śmierć jestem – a cisza nade mną,