Strona:PL Ernest Buława - Poezye studenta tom III.djvu/291

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


OSTATNIA SCENA Z TRAGEDYI:

MITRYDAT.
Mitrydat wpada na pobojowisko w szatach zwykłego rycerza. Na kamieniu wśród poległych trupów siedzi Fatalion, starszy syn Mitrydata.

MITRYDAT.

A więc skończone – uchodzić – cha! ha! ha! Dumny Mitrydat w ucieczce!... tam jeszcze jeden żywy – ha! Fatalion, syn mój – on żyje…

     O! teraz wre mi w piersi całe piekło !...
Jam go nielubił od jego dzieciństwa,
Bo był zamknięty w swój tajemnej duszy,
I któż mógł wiedzieć, co za serce bije.
W tej niemej piersi, co grobem milczała?...
Synu mój! oba my tylko przeżyli
Pontu dni wielkie!... milczysz? synu przebacz!
Oto przeklinani trupa twego brata,
Własnąm go ręką zgładził z tego świata,
Że się słał zdrajcą syn mój ulubiony,
A ty – acz w cieniu zawsze mego dworu
Daleko – i mniej chociaż pierworodny
Kochany – ty dziś najpierwszy walczyłeś,
Dzielniej – niż wielkie Mitrydata ramię…
I ty – tyś mi dziś uratował życie
Ramieniem twojem – o! mój pierworodny,