Strona:PL Ernest Buława - Poezye studenta tom III.djvu/290

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Jest łza, co gasi w chmurce pożar gromu
Co płacze wiecznym uśmiechem szaleństwa,
I chroni strzechę człowieczego domu –
Choć już nieżąda nic od człowieczeństwa,
Z sercem cięższem od młyńskiego kamienia,
Prócz zapomnienia – i prócz potępienia!...

VII.

      Gazello myśli!... siostro wichrów chyża!
Co się po skałach orlich drzesz szalona,
Wyżej piorunu, skąd się w otchłań zniża
Grzmiąca kaskada, szatanem stracona,
O ty!... co stajesz w tęczy, co się zbliża
Do stóp twych, kędy szumi skał korona,
Leć, leć, pod kościół skalisty żywota,
Bo zatrzaśnięte piersi mojej wrota!...

VIII.

      Lecz biada tobie, jeżeli przed kresem
Wstrzymasz się smętna, by mierzyć otchłanie
Krzyk twój kwitnącym byłby aloesem,
Co strzeli, potem w smętne opadanie
Przechodzi wieku zaklęty okresem...
Gazello myśli!... leć w ducha przystanie
Lecz sądząc otchłań, lepiej spaść z kaskadą
Niż w pół swej drogi stanąć marą bladą!...