Strona:PL Ernest Buława - Poezye studenta tom III.djvu/28

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Bo jego ducha allegro wspaniałe –
Kwili inaczej, inaczej, inaczej,
Jak ciasne mózgi – serca skamieniałe
Choć nie wiedzące o sobie w tułaczy!...

Grać na weselach na wieśniaczej ławie
Gdy hoże koła w pląsach Krakowiaka
Lecą w dzień godów, to dola wieśniaka
Grajka – grać braciom – lecz grał jakoś łzawię
I widząc strojne hożych dziewcząt pary
Krakowiaków pląsy tak urocze
Grał szczerem sercem, ale młodzian jary
Hożej wywija w dni swe nierobocze –
A przeto wolał jak grajek od roli
Każdy, mazura od ucha rzempoli –
A grajek młody dziecko pustelnika
Grał coś tak smutno acz grał krakowiaka
Że drużbom pijanym był to głos puszczyka,
I tak nazwali, wyśmiawszy biedaka –
Jego mazurek wydał się za smutny
By skry skrzesały nadwiślańskie dzieci,
Lecz był jak gdyby ludu psalm pokutny
Nad którym gwiazda przeznaczenia świeci!
A więc uchodził, czując, że nim gardzą
I szedł z skrzypcami na mogiłę oną
I tam już milczał – i był biedny bardzo
Ku niebu niosąc źrenicę stęsknioną –
Bo pókąd grywał na weselach braci,
To każdy drużba cisnął grosz na ławę
Lecz za grę serca Bóg tylko zapłaci
A chleba łaknąc – już pacholę łzawe
Dzień cały, w ustach nie miało kruszyny
I było w trwodze własnej doli winy –
Bo nie brak chleba, lecz myśl o tej nędzy
W potwór przyszłości staje przed oczyma
Pali wnętrzności, i wali olbrzyma
W kajdany wężej opasując przędzy –