Strona:PL Ernest Buława - Poezye studenta tom III.djvu/276

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


« Tłuczesz się w piersiach, łez gorące zdroje
« Płyną jak źródło w zdrój rwiący i kręty ...
« Próżno się tłuczesz, ptaszę rozkwilone,
« Jedna dłoń tylko uwolnić cię może,
« Lub życie twoje, smutne, przetęsknione,
« W wiecznem sieroctwie, pójdzie na bezdroże… »

        Coraz smutniejsze piosenki śpiewała,
Alkeos siadał u nóg jej natchniony ,
Ona mu boleść swą wypatrzeć chciała,
Ona z nim głos swój pieśniami splatała,
On w jej źrenice patrzył rozmarzony...
Tak biegły chwile i chyżo mijały,
Jak w swym polocie Erosowe strzały;
Pieśń z pieśnią drżała ... aż w końcu z oczyma
Oczy się niemo, nieśmiało, spotkały,
I usta zbiegły się niemo z ustyma
Aż się w gorący pocałunek zlały...
I wtedy w wspólnem, marzącem objęciu,
Jak dziecię Eros, przy Psyche dziecięciu
Śmiali z szczęścia Bogów upojeni,
Miłości słońcem, jaśni, zaślepieni!
Czasem z ich śpiewem łączył swoje pieśni
Starzec Terpander, w myśl młodą natchniony,
Wtedy pieśniami nito ptacy leśni
Jak Muzy, w światów błądzili wsze strony...
Tak w chwili ciszy, najprzód wawrzyn młody ,
Zaszumi liśmi, cyprys jęknie z cicha ,
W końcu cedr stary ozwie się nad wody,
I trzech drzew muzyką gaj już oddycha...
Wtedy nad ziemią uśmiechną się Bogi,
I cisza jasna z sfer harmonii spływa,
Lecz biada! stokroć, kiedy w dzień złowrogi
Rozedrze piorun pierś drzew, co spoczywa!...


        Oto dłoń w dłoni Myrtis z swą Safoną
Błądzą wśród gaju ulubioną stroną,