Strona:PL Ernest Buława - Poezye studenta tom III.djvu/259

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


II.
TERPSYCHORA.

      Wśród domów Lezbu w gaiku myrtowym
Stał domek matki dziewiczej Safony,
Domek ustronny i osamotniony,
Dokoła cieniem chłodzon cyprysowym
Dokoła kwiatem strojny jaśminowym,
Na czołach kolumn dach się oparł nizki,
A po kolumnach wino się obwiło
W namiętny uścisk, do sklepień spowiło
Drżąc, szmerem listków śpiewa swe uściski...
Dokoła fiołki – i w odcieniach kwiatki
Wszystkie – bo wszystkie Safona lubiła
Narcyz, kąwalia, którą wypieściła,
Jej powierniki, dumań nieme świadki...
Mniej gołębica dba o swe pisklęta,
Jak Safo o swe kwiecie śnieżne, wonne,
W oddali brama palmami objęta
I dwa kamienie w ich cieniu ustronne –
Na jednym Safo pierś swej matki ssała,
Więc go jak ołtarz wspomnień ukochała!..
Z daleka widok rozwarty na morze,
I piękne niebo nad jej milą strzechą
Ciągłą jaskółczych gniazd, pełną uciechą,
Co w błękit od gniazd cicho szybowały,
Lezbianki sercu nic tu już nie trzeba
Prócz gromu czasem – i odgromu z nieba –
Tu tyle pięknych natchnień, wspomnień tyle !
Od dziecka, sercu nasuwa się mile,
Stąd? Do twej skały po nad morze biegła,
Tu kwiatów swoich z cytrą w dłoni, strzegła,
I wśród róż gaju jak kapłanka Flory,
Cytry strón siedem trącała z rozkoszą,
Łącząc swe pienia z słowiczemi chóry,
Gdy echa pieśni skalom morza niosą…