Strona:PL Ernest Buława - Poezye studenta tom III.djvu/254

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Jako tajemnic posąg z sfinksów doby –
Chmury, namiętnym uściskiem po szyji
Jak jego chusta niegdyś, kształtem żmiji
Wiały. – On milczał jak sierota Nioby –
Mylnie go tutaj Euforionem zwali
Tylko część ducha jego tem oddalił...
O rzeczcie smutne mi, błagałem, duchy,
Czy w jednem łonie z poezyą, muzyka
Zmieszczą się razem? czy jak bratnie druchy
Pójdą do końca, gdzie czas w wieczność znika?
Czy pierś, co na dwie arfy zatrzaśnięta,
Niepęknie zbytkiem ognia rozbryznięta,
On rzekł dzikiemi miotany myślami,
« Nie Grecy! nie mam litości nad wami! » [1]
I biorąc arfę mą, rzekł:
                                         «Powiem stronie,
« Że siostra muzyka – wieczności dziecię
« Kochanką zaś – poezya tu na świecie!...
« Więc niech w zawiści żadnej ton nie tonie –
« Posłuchaj –
                         Będę – śpiewał – o Safonie!...




CZĘŚĆ II.

I.

CALLIOPEA.

      Już senne słońce spada w morza piany
I wyspę Lesbos ostatnim promieniem
Całuje cicho – jako ukochany
Swą narzeczoną z słodkich snów życzeniem –
Wyspo zielona! o wyspo urocza!
Cudnie cię Bogi w te głębie rzuciły,
Krzyk ptastwa w ranek pozdrawia miły
I palmowego cichy szmer warkocza –

  1. Przypis własny Wikiźródeł „Nie Grecy! – nie mam litości nad wami!”; – tłumaczenie „Giaura”' Adama Mickiewicza opublikowane wraz z tłumaczeniem „Korsarza” Edwarda Odyńca w: „Giaur Korsarz” w Wrocławiu, u Webera i Spółki, 1829, str. 9.