Strona:PL Ernest Buława - Poezye studenta tom III.djvu/203

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


A w on czas właśnie starzec ony [1]
Kończył ofiarę, błogosławiąc ręką,
I krzyża jeszcze niezdołał uczynić,
Biegłem – zwierz zgłodną mej zbrodni paszczęką
Głodny swej hańby – głodny – by zawinić!...
Biada! cień matki – i cienie Chrobrego
I cień Wisławy stały między nami,
Jam oślepł na nich wśród gniewu ślepego,
I ciąłem mieczem – że krew ta strugami
Trysła na ołtarz niekrwawej ofiary,
I ciało dumną nogą podeptałem
Aż gdym krew przejrzał – błysły straszne mary
I tylko: zbrodniarz! w koło usłyszałem
Zbrodniarz! zapadło w duszy mojej jary –
Kazałem ciało zrąbać i zrąbane
Porzucać wichrom po polu dokoła,
Lecz orły nagle z niebiosów zesłane
Złożyły szczątki, jak ręką anioła –
Pędziłem wtedy z mieczem – moje szaty
Podarłem wichrom na ich urąganie,
O! byłbym pierś mą rozszarpywał w szmaty –
Robak sumienia odzywał się – błysło
Mym oczom gromu piekielne świtanie,
Gdym przelatywał zwierzyniec nad Wisłą –
A dzwon zwierzyńca, chociaż nieruszony
Sam się odezwał straszliwie, grobowo
I do mej duszy z snów strasznie zbudzonej,
I pomięszanej w sobie przerażonej
Piorunem serca … wyrzekł klątwy słowo!...
Jam ten dzwon słuchał w me młodzieńcze lata
Słuchał wieczorem – tak rzewnie, tak miło
O! wtedy w duszy mej tak rano było!...
Dziś dźwięk ten słysząc, w przepaście zaświata
Chciałem się zapaść, gdy tam zadzwoniło –
Dzwon pękł we dwoje – i tak został – lata –
Odtąd weń młotem biją – a od dźwięku
Jego o ziemię można paść od lęku!...
W pierś tę ja ciąłem, której serce mężne

  1. Przypis własny Wikiźródeł  W druku „uoy” – to zapewne błąd w druku, ale jaki wyraz miał być w tym miejscu? Być może „ony”, sensie ten starzec.