Strona:PL Ernest Buława - Poezye studenta tom III.djvu/100

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Leciał – co kroku więcej zły i wściekły
Gdzie ona? Wrzasnął? dał kindżał z skrzyni –
Gadzie ta niewierna?... a za nim murzyni
Bieżą drżąc trwożni – kroki go powlekły
Pod mur charemu – za murem – pieśń cicha
Płynie jak błoga woń z róży kielicha
On stanął, słucha – o! i któż obwini
Głos ten anielski o zdradę szatana?...
Słucha ... i kindżał miał upuścić, z dłoni,
Głowa mu spadła na pierś … tam pieśń dzwoni
Jak lew się rzucił – parsknął głosem dzikim
Co na pół śmiechem a na pół był rykiem,
Rozepchnął drzwiczki – i pięścią gitarę
Wytrącił z dłoni ... dźwięki jej skonały –
Gołębi trwożnych mignął wianek biały,
On wściekłem okiem patrząc w swą ofiarę
Piersią tygrysa zaryczał: Zgiń podła!...
Spisek odkryły, poniszczę go krwią Greków
A ty najpierwsza padniesz – coś mnie – zwiodła!...
Postrachem ludów i przykładem wieków!...
Wiążcie ją! krzyknął na kilku murzynów!
Ja jej niedotknę! pierwszy z nich zawoła
Jak dziecię matkę, kocham! dłoń niezdoła –
Ona mi w pracy pot otarła z czoła...
Więc zdychaj!... ojciec mnożę zemsty synów!
I kindżał w czarnem zanurzył mu łonie
Niewolnik pada – jęk cichy dokoła,
A ona we łzach – czy rozpaczy tonie
O Grecyo woła! Grecyo... i zacięła
Usta w milczeniu i śmiechu boleści
W chwili rozpaczy i dumy niewieściej...
Wiążcie!... zawołał….
Wiążą ramion puchy
Ona już milczy – spokojna – wesoła! –
Za śmierć ci dzięki, o tyranie woła!
To dar twój pierwszy – ostatni o! mało
Strasznyś!... wszak tylko zabijasz – to ciało!...
Ty żyj w męczarniach, aż twa głowa podła