sami złotem, purpurą, drogiemi kamieniami i innemi świecą ozdobami, cnót i mądrości godłami, istotę rzeczy, to jest wykonanie tych cnót zostawują innym. Za największe dla siebie liczą szczęście, że króla mogą osobiście nazywać panem, witać go króciutkiemi jedwabnemi słowy, za każdym wyrazem powtarzać: najjaśniejszy panie, wasza wielkość, wasza królewska mość, i z wytartem czołem na wyścigi puszczać się w pochlebstwa. Oto są talenta i przymioty cechujące prawdziwego dworaka. Zresztą, jeśli bliżej przypatrzycie się ich życiu, znajdziecie w nich istne głupstwo Feaków[1] i opilstwo zalotników Penelopy[2]; chcecie wiedzieć, co to są za ptaszki, resztę wam dopowie i lepiej odemniej opisze ich echo[3]. Ci wielcy ludzie spią do południa i gdy się jeszcze wylęgają tonąc w puchach łabędzich, nadworny kapelan czeka nim się ockną, potem, niemal przy ich łóżku, spiesznie odczytuje dla nich mszą św., której oni jeszcze nie umyci słuchają w szlafroku. Potem następuje śniadanie, a za śniadaniem wkrótce i obiad. Po obiedzie gra w karty, szachy, fanty, dalej błazny, kuglarze, kochanki, gryzetki, nierządnice i wszelkie sromoty są na ich zawołanie. Nareszcie wety i podwieczorek. Nakoniec wieczerza, a po niej pijatyka i, o Jowiszu! nie sama jedna aż do białego dnia[4]. Tym sposobem bez najmniejszej nudy życia lecą im godziny, dni, miesiące, lata i wiek cały. Nie raz mi samej rośnie serce, gdy spoglądam na te nadęte wielkości[5], jak jedna z ich nimf prawie się boginią być sobie zdaje, że o kilka piętrów ma wyższą i na kilka sążni szeroką krynolinę, lub[6] dłuższy u jej sukni, niż u drugich, ciągnie się ogon[7]; jak jeden dworak potrąca drugiego i łokciami rozpycha całą czeredę, by się bliżej podsunąć do swego Jowisza[8], jak każdy z nich tym się więcej nadyma, im się więcej świeci na szyi,
- ↑ Homer w Odyssei przedstawia nam Ulissa opowiadającego Feakom niestworzone rzeczy i kłamane dziwy, i oni wszystkiemu temu wierzyli. Wedle świadectwa tegoż Homera (Odyss. 8, 248) mieszkańcy Feacji, czyli Korcyry, a na ich czele i sam ich król Alcynous, nurzali się w roskoszy i miękkości, nie myśląc bynajmniej o swoim umysle. Zob. Hor. 1. List. 2, 28. i 15, 24. Chce więc tu dać poznać, że podobnie im postępują i dworacy.
- ↑ Homer przedstawia nam zalotników Penelopy (492
— tu znajduje się odnośnik do przypisu wyżej) oddanych jedynie biesiadom, tańcom, piosnkom, grze i miłostkom, tak bowiem o nich mówi: kiedy się zalotnicy najedli i napili, o czem innem wcale myśleli, o tańcach, spiewach, te bowiem rzeczy są wieńcem uczty. - ↑ Trzeba przypomnieć sobie wiersze Horacego, które Erazm miał tu w pamięci: zalotnicy Penelopy, łajdacy, rozpustnicy — Sponsi Penelopae nebulones etc. (
Listy ks. 1, 2, w. 28) Tym sposobem nie chciał nasz satyryk domówić ostatnie te słowa, zostawując to odgłosowi, czyli echu, które zawsze ostatnie tylko powtarza słowo. Dowcipną w tej mierze mamy igraszkę Erazma w jego rozmowie Echo. - ↑ Woryginale pijatyka wyrażona słowem repotia bankiety, dodał zaś nie jedna, a więc w liczbie mnogiej rozumiejąc połączoną z rozpustą, która zwyczajnie pijatyki bywa następstwem.
- ↑ W oryginale gr. wyraz megalloruntes (
μεγαλορροῦντας) to jest przedstawujące się wielkiemi, puszące się swoją wielkością, jak w ruskim języku величающіяся, lub величавыя, jakowego właśnie słowa użył Lucjan o bogach, że pędzą życie z pychą i wystawą. - ↑ Błąd rozszerzenia cite: Błąd w składni znacznika
<ref>; brak tekstu w przypisie o nazwie "przypiswtekściegłównym"Błąd rozszerzenia cite: Błąd w składni znacznika<ref>; brak tekstu w przypisie o nazwie "przypiswtekściegłównym" - ↑ Pięknie Erazm wyśmiał tę próżność jak w ogóle kobiet, tak przy dwornych dam w swojej rozmowie: senacik, czyli posiedzenie kobiet. A Justyn powiada: prawdziwą ozdobę kobiet stanowi nie suknia, lecz skromność — Vera ornamenta matronarum pudicitia non vestis. Hist. (
właśc. Epitome z Pompejusza Trogusa pióra Justyna) 20, 4, 12. i Juwenalis: nie ma nic nieznośniejszego, jak bogata kobieta — intolerabilius nihil est quam femina dives 6, 460. Żona jest imie godności, nie zaś roskoszy — uxor dignitatis est nomen, non voluptatis. Gellius de verb. sign. Ob. satyrę Krasickiego Żona modna. - ↑ Rozumie króla, którego porównywa do pogańskiego Boga Jowisza, wyobrażanego na bałwanach czyli posągach majestatycznym. Przez delikatność więc nie chąc powiedzieć do swego bałwana, użył powyższego omówienia.