wszystkich hipotez i domysłów[1]. Że bowiem niczego u nas nie ma pewnego i stałego, już sama różność ich zdań[2] i wiekuiste spory o każdej niemal rzeczy są uderzającym dowodem. A chociaż zaś niczego z pewnością nie wiedzą, za znawców jednak wszystkiego siebie poczytują, i lubo sami siebie nie znają, tak że nieraz już to przez swoją ślepowatość, już przez zatopienie się w marzeniach aż do obłąkania umysłu, jamy ani kamienia nawet nie widzą przed swemi nogami[3], jakieś tam jednak ideje, wszechności, oderwane formy, pierwotne materje, tuteczności, tameczności, cóżności[4], toższości, tożsamości, formalności, słowem wszystkie subtelności, niedostępne nawet oczom Lynceusza[5], widzą jak na dłoni. A jakże się nadymają, z jakąż pogardą poglądają na tę, ich zdaniem niewtajemniczoną tłuszczę, kiedy kreśląc koła, kwadraty, trójkąty i inne jeometryczne figury, opisując jedne około drugich, lub wpisując[6] i nakształt jakiego labiryntu[7] między sobą mięszając i wiążąc, wystawują przytem całe pułki różnokształtnych liter, szykując je w coraz nowe jakby bojowe szeregi, i robiąc z niemi rozmaite ewolucje, prostaków tumanią tylko i mroczą[8]. Niektórzy z nich czytają nawet w gwiazdach przyszłe losy pokoleń, obiecując dziwniejsze od magicznych cuda, i szczęśliwi! znajdują potulnych i dobrodusznych głupców, którzy temu wszystkiemu jak najmocniej wierzą.
LIII. Teologów może byłoby lepiej pominąć i nie poruszać tego prawdziwie gniłego kamaryńskiego bagna[9][10] i śmierdzącej trawy[11], jako ludzi dumnych i obraźliwych, by czasem nie uderzyli na mnie całemi plutonami swoich konkturyj i wniosków, i nie znaglili do palinodji[12] czyli odwołania, pod karą wnet być obwołaną kacerką i spaloną na stosie. Skoro bowiem kto wypadnie z ich łaski, tego natych-
- ↑ We wszystkich rzeczach, mówi Plinjusz, kryje się głęboka tajemnica — omnium rerum sunt quaedam in alto secreta. Nat. Hist. 17, 3, 3, 29. i Seneka: Trudno jest coś pewnego wyrzec o tem, o czem tylko domysłom odkryte pole — arduum est de his, quae conjectura sequenda sunt, aliquid certi promittere. Nat. Quaest. 6, 20, 5. i znowu: wiele jest rzeczy, których bytności zaprzeczyć nie możemy, a jakie one są, nie wiemy — multa sunt, quae esse concedimus, qualia sunt ignoramus. Nat. Quaest. 7, 25, 1. Łacniej naturę rozumieć (poznać), niż objaśnić — facilius natura intelligitur, quam enarratur. Epist. 121, 11.
- ↑ Co głowa to rozum, mówi Terencjusz: quot homines, tot sententiae Phórm. 2, 3, 14 (
w. 454). Co głowa, to rozum, a więc możemy się mylić powiada Cycero: quot homines tot sententiae; falli igitur possumus. De fin. 1, 5, 15. - ↑ W oryginale: vel quia lippiunt plerique, vel quia peregrinantur animi: czy to dla tego, że słabi na oczy, czy, że myśl ich gdzieś buja; to jest od zbytniego zaciekania się są nie przy sobie, a szczególnym losem tego widzieć nie mogą, co mają pod nosem, jak Morawski powiedział o Klassykach. Tu alluzja do dwóch powieści, które opowiada Jan Kampanus (Campanus) o filozofie, który wracając z obiadu zawadziwszy o sterczący kamień potknął się; druga o astrologu, który wlepiwszy oczy w gwiazdy, gdy się idąc im przyglądał, wpadł w jamę, a z którego śmiała się jakaś baba, że chciał widzieć to, co jest na niebie, a nie widział tego co było pod nogami. Terencjusz zaś mówi: W tem to i mądrość, nie tylko widzieć to, co jest pod nogami, ale nawet przewidywać co będzie — istuc est sapere, non quod ante pedes modo’st videre, sed etiam illa, que futura sunt, prospicere. Adelph. 3, 3, 32 (
w. 386) - ↑ Są to potworne, częścią wzięte z Platona i Arystotelesa, już to przez dyalektyków i teologów średnich wieków powymyślane techniczne wyrazy. Idea u Platona jest obraz stworzeń w boskim rozumie. Pod wszechnościami, universalia, rozumieli scholastyczni filozofowie pojęcia, wyobrażenia, jakie robi sobie rozum o wszystkich przedmiotach, chociażby tych i nie było; oderwane formy formae separatae, jest to, co stanowi istotę rzeczy, i oddziela ją od materji, która stanowi jej rzeczywisty byt; taki przymiot taka własność jakiego przedmiotu (individuum), który go wyraźnie odróżnia od drugiego naprzykład wszechmocność i mądrość w Bogu; pierwotne maerje, primae materiae, które koniecznie należą do rzeczywistego bytu jakiego przedmiotu; cóższość, quidditas, co jest nie tylko w pojęciu rozumu ale i zewnątrz jego; przedmiot sam lub osoba, której się przypisuje formalność; toższość czy otość, haecceitas, pod tym wymyślonymi przez siebie wyrazem rozumiał Skot (23
— tu znajduje się odnośnik do przypisu wyżej) różnicę przedmiotu istniejącego dla siebie samego jedynie od innych — słowem, zda się, rzeczywistą przedmiotu obecność. Wszystkie te wyrazy scholastycznej paplaniny odnieść należy do 14. wieku, w którym wzięły swój początek. Takich subtelności, jak i zawiłych wyrazów nie mało znajdziemy tak w Myślini, jak i Chowannie naszego Trentowskiego. Wszakże wdzięczność mu się należy za to, że, czując, iż przez rodaków nie będzie zgoła, albo przenajmniej należycie, zrozumiałym, na początku tych dzieł swoich umieścił słowniczek, obejmujący całą nomenklaturę stworzonych przez siebie wyrazów; gdyż inaczej jeśli nie Edypa, co rozwiązał sfiinksową zagadkę, drugiego pewnie byłoby potrzeba Szampiliona, któryby rozebrał i objaśnił te istne hieroglify. Psewdonym Jakób Szatan, autor poematu Salvater wydanego w Petersburgu 1859. 8vo, tak na str. 42. i nn. sarkastycznie wyraził się o Trentowskim:
„Co jest człowiek? co życie człowieka na ziemi?
„Nad pytaniami temi cięży anatema;
„Całe folijały książek zapełnione niemi,
„Mnóstwo! wszędzie przypuszczeń, tylko prawdy nie ma.
„Czyż w istocie już rzecz ta nie do rozwiązania?
„Czyż nie znajdzie się dosyć obszernego czoła,
„Coby mogło nas wywieść raz z tego błąkania?
„Czyż tego nawet wielki Trentowski nie zdoła?
„A Chowanna! — czyż nawet i ta nie jest w stanie
„Wypowiedzieć nam prawdy?. — Że język tam inny,
„Że go pojąć nie mogą nieuki Słowianie,
„To któż temu? świat głupi, czy sam mędrzec winny?
„Że tam myśli zanadto są filozoficzne,
„Czy tam jakie? że mądre cudzoziemskie słowa?
„Że styl tam za przesadny, sądy za krytyczne?
„Że często tam Bóg zwie się nie Bóg, lecz Jehowa,
„Rozum zwie się tam jakimś Fernunftem, Ja Jaźnią,
„Dowcip — Wicem, i jeszcze jakieś tam nazwania.
„Co łamią trochę język, trochę uszy drażnią;
„Ale mądrość zdradzają nie do opisania!
„To i cóż w tem takiego? — Praca wszystko może,„Pracy ludziom potrzeba, pracy dajcie życie,
„Pracę weźcie na pomoc, pracą w imię Boże
„W pracy mędrców szperajcie — a prawdę ujrzycie. - ↑ Błąd rozszerzenia cite: Błąd w składni znacznika
<ref>; brak tekstu w przypisie o nazwie "p380"Błąd rozszerzenia cite: Błąd w składni znacznika<ref>; brak tekstu w przypisie o nazwie "p380" - ↑
- ↑ Labirynty, były to gmachy z kamienia z niezliczonemi sklepionemi kurytarzami tak powikłanemi, że z powodu jednostajnych drzwi niebacznemu wędrowcowi zatrudniały wyjście i bez największej trudności nie mógł się z nich wydostać. Cztery były w starożytności sławne labirynty: 1) W Egipcie niedaleko miasta Heliopolis z dwónastu przyległych z marmuru pałaców złożony o 3.000 tysięcach pokojów, z tych połowa pod ziemią, a druga na wierzchu wedle Herodota dzieło dwónastu królów. 2) Na wyspie Krecie dzisiejszej Kandji, ledwo setną częścią wyrównywający poprzedniemu, wedle podania za Minosa króla zbudowany przez Dedala, bez dachu. Było to prawdopodobnie więzienie sławne przygodami Arjadny i Tezeusza, o których pełno u poetów powieści, policzony między siedmiu cudami świata podziemne jego pieczary dziś jeszcze zwiedzają wędrowcy (Wirg, Eneid. 5, 589.) 3) Na wyspie Lemnos, sławny sto piećdziesięciu. kolumnami tak przez rzemieślników urządzonemi, że dziecko mogło je obracać, a ślady ich jeszcze się znajdowały za Plinjusza. 4) Włoski pod miastem Klusium, grób sławnego Porsenny króla Etrurji, wedle Warrona opisania cały z ciosowego kamienia. Labiryntami także nazywają i pewne figury, rysunki tak linjami pogmatwane, że trudno znaleźć ich początek. Erazm ma tu na myśli figury astrologów. W przenośnem znaczeniu tem imieniem oznaczano zawiłe i zwodnicze pytania, dwóznaczne odpowiedzi i zaciekania się, które po długiem krążeniu prowadzą nas znowu do tegoż samego kresu, od któregośmy wyszli.
- ↑ Wyraźnie karci tylko takich, co takowych figur używają nie dla wyjaśnienia nauki, ale jedynie dla popisania się ze swoim rozumem, że znają tak trudne rzeczy jak to zwykle robią chełpliwi, a przynajmniej nieznośne nieuki. Pocóż rzecz przez się zrozumiałą gmatwać takiemi trudnościami zawiłemi i robić ją niepojętą.
- ↑ W Sycylji blisko miasta Kamaryny było zaraźliwe bagno, które wyrocznią Apollina zabroniono było oczyszczać. Gdy jednak mimo to mieszkańcy je osuszyli, nieprzyjaciel z tej właśnie strony wtargnął do miasta i je złupił. (Wirg. Eneid. 3, 701. Porówn. do niego Serwjusza.) Nie gani tu Erazm wszystkich bez wyjątku teologów, bo i sam, chociaż się oddawał i innym naukom, wyłącznie jednak nad teologją dzień i noc pracował, ale wytyka tylko takich, co niegodni są imienia teologa i więcej mają dumy niż nauki.
- ↑
Tu znajduje się błędnie odnośnik do przypisu 694 zamiast 697, co zostało skorygowane przez zespół Wikiźródeł. - ↑ W oryginale anagyris, inaczej onogyris, zwyczajny oset ośli, carduus asininus vulgaris, wedle Dioskorydesa za dotknięciem się straszną wydająca woń, który w 3. księdze tak ją opisuje: anagyris jest krzew liśćmi i łodygą mający podobieństwo do jagnięcia, kształtu drzewa, odrażającej woni, kwiat ma podobny do kwiatu kapusty. Porówn. Arystof. Lysistr. w. 63.
- ↑ Palinodia wyraz grecki złożony z palin (
παλιν), znowu, wstecz i hodos (
ὁδός) droga, właściwie cofnięcie się, wsteczna droga, w moralnym względzie odwołanie, kiedy np. ganimy potem to, cośmy sami pierwiej chwalili i wręcz przeciwne uprzedniemu utrzymujemy zdanie, jest to więc jakby poprawka, opomnienie się. Piękny przykład odwołania mamy w Horacym ks. 1. Oda 16. gdzie stara się przejednać kochankę, którą pierwiej uniesiony gniewem, był obraził uszczypliwą satyrą, i w ks. 1. od. 34, gdzie prosi bogów o przebaczenie, że dotąd miał o nich błędne przekonanie, a raczej splamił siebie niewiarą.