Przejdź do zawartości

Strona:PL Erazm z Rotterdamu - Pochwała głupoty.djvu/212

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

odziedziczywszy po ojcu bogatą puściznę, jakże śmiesznie wygląda ze swoją żałobą? tysiąc głupstw i robi i mówi, ze łzami i nieukojonym niby żalem towarzyszy jego zwłokom, a tymczasem dla rozegrania tej smutnej komedji publicznych najmuje płaczek; inny zalewa się łzami u grobu macochy[1]; tu żarłok sprawia sobie bankiet i gdzie tylko co zarwie, wszystko pakuje do swego brzucha[2], niepomny, że głód mu znowu doskwierać będzie; dla leniucha sen i próżnowanie największą stanowią roskosz i szczęście[3]; są i tacy, co cudzym interesom poświęcają się z zapałem, zaniedbując własne; marnotrawca liczy siebie bogaczem, gdy dług opłaca nowo zaciągnionym długiem[4] i płaci procent na procent, póki nakoniec całkiem nie wyzuje się z mienia i nie zbankrutuje; sknera jedyne dla siebie znajduje szczęście, morząc siebie głodem, zbogacić swego sukcessora[5]; łakomy, goniąc za lichym a niepewnym zyskiem, wszystkie przebiega morza, wiatrom i morskim toniom poruczając swe życie, którego żadnemi nie okupi skarbami; awanturnik woli szukać bogactwa i szczęścia na wojnie, niż siedzieć spokojnie w domu; oszuści za najpewniejszy do zbogacenia się liczą środek nadskakiwać bezdzietnym staruszkom, lub udawać gachów starych zalotnic[6]; jedni i drudzy dziwnie bawią bogów, kiedy ci których chcieli oszukać[7], ich samych wyprowadzają na dudków. Lecz największymi głupcami, godnymi ostatniej pogardy, są to kupcy, tak przez swoje już samo przez się podłe rzemiosło[8], jak osobliwie przez obmierzłe i niegodziwe środki, chcę mówić, kłamstwa, krzywoprzysięztwa, kradzieży, wybiegi, oszukaństwa, złą miarę i wagę, a tymczasem mają siebie za coś bardzo ważnego i osób pierwszego rzędu, dla tego, że na wszystkich palcach świecą się u nich złote obrączki. Są też i godni braciszkowie[9] czyli mnisi, co w nadziei pochwycenia z ich kradzieży jakiej okruchy, wiedzeni

  1. ↑ Płakać nad mogiłą macochy, u Greków poszło w przysłowie o udanym żalu, a rzeczywistej w duszy radości.
  2. ↑ Karci obżarstwo. Chleb z solą, mówi Horacy, dostatecznie głód uśmierzy; cum sale panis Latrantem stomachem bene lenict jejumes stomachus raro vulgaria temnit ks. 2. Sat. 2, 17—38 i Lukan: zważcie, jak mało kosztuje utrzymać życie i jak nie wiele potrzebuje natura... czysty zdrój ożywia i dla ludzi dość wody chleba: discite quam parvo liceat prodmere vitam, Et quantum natura petat... Gurgite puro vita redit, satis est populis pluviusque Ceresque. Phars. 4, 377. Seneka też: nie wiele nas kosztuje uśmierzenie głodu, ale przesycenie wiele: parvo fames constat, magno fastidium. Ep. 17, 4. i znowu: głód niewiele nas kosztuje: non fames nobis ventris magno constat. Epist. 60, 3. Nie pierwiej jeść należy, aż głód każe: non est ante edendum, quam fames imperet. Epist. 123, 2. Brzuch nie słucha rozkazów, wymaga, woła na gwałt, wszakże nie jest to natrętny wierzyciel, małem się kontentuje, skoro mu dasz to, coś powinien, a nie to, co możesz Ep. 21, 11. Venter praecepta non audit, proscit, appellat, non est tamen molestus creditor: parvo dimittitur, si modo das illi, quod debes, non quod potes. Dla łakomstwa zawsze mało, natura i na małem przestaje: cupiditati nihil est satis, naturae satis est etiam parum. Consol. ad Helv, 10, 11. Wielka to część swobody mieć posłuszny żołądek i potulny, gdy mu pogrozisz: magna pars libertatis est bene moratus venter et contumeliae patiens Epist. 123, 3. Kto ciału służy, jest niewolnikiem: nemo liber est, qui corpori servit 92, 33. Jeść trzeba żeby żyć, a nie żyć żeby jeść: esse oportet ut vivas, non vivere ut edas. Cornif. ad Herenn. 4, 28. Sądzą, że rodzaj pokarmu ma wpływ i na przenikliwość umysłu: Cibo, quo utare interesse aliquid ad mentis aciem putant. Cic. de nat. deor. 2, 16. 43.
  3. ↑ Próżniakowi, mówi Seneka, zawsze jest dzień długi: nihil agenti dies longus est. Epist. 122, 3. Próżniactwo uczy ludzi złego: nihil agendo homines male agere discunt. Cato apud Colum. R. R. (Przypis własny Wikiźródeł mowa tu o dziele Lucjusza Columelli Rei rusticae) 12, 1. Wiedz, że bezczynność tak psuje ciało, jak psują się wody, gdy stoją: Cernis ut ignavum corrumpant otia corpus, ut capiant vitium ni moveantur aquae. Ovid. ex Ponto 1, 55. Słodki jad próżnowania mało pomału wytępia cnotę: Blando veneno desidiae virtus paulatim evicta senescit. Sil. Ital. 3, 580 (Przypis własny Wikiźródeł mowa o dziele Siliusa Italikusa Punica). Bezczynność osłabia ciało, trud je wzmacnia; pierwsza zawczesną sprowadza starość, drugi przedłuża młodość: ignavia corpus hebetat, labor firmat, illa maturam senectam, hic longam adolescentiam reddit. Cels. de med. 1, 1. Życie ludzkie podobne do żelaza, gdy go używasz, ściera się, gdy nie, zawsze atoli rdza psuje; tak i ludzie widzimy jak od pracy słabną, jeśli zaś nic nie robią, gnuśność i bezczynność więcej jeszcze szkodzą od samej pracy: vita hominum prope ut ferrum est: si exerceas, conteritur, si non exerceas, tamen rubigo interficit, itidem homines exercendo videmus conteri; si nihil exerceas, inertia atque torpido plus detrimenti facit, quam exercitio. Cato apud Gellium 11, 2. Kto unika pracy, nie jest ani mężnym, ani dzielnym mężem: Non est vir fortis ac strenuus, qui laborem fugit. Sen. Epist. 22, 7. Praca żywi szlachetne umysły: generosos animos labor nutrit. Sen. Epist. 31, 4. Niezmordowana praca wszystko pokonywa. Virg. Georg. 1, 145. labor omnia vincit improbus. Skończona praca miła: acti labores jucundi. Cic. de fin. 2, 32. 105. Przyjemne jest wspomnienie przeszłych trudów: suavis est laborum praeteritorum memoria. Cic. de fin. 2, 32. 105. z greckiego Euripid. — Głupcze, cóż jest sen, jeśli nie obraz zimnej śmierci? Stulte, quid est somnus, nisi gelidae mortis imago? Ovid. A. A. 2, 9. 41. Sen potrzebny dla pokrzepienia się: somnus refectioni necessarius. Sen. de tranquill. 17, 6.
  4. ↑ W oryginale versuris, bo versura od sł. verto obracam, zamieniam, znaczy tylko zmianę wierzyciela, ale nie uwolnienie są od długów, nie ich umorzenie, owszem pogrążenie się jeszcze w większe. Tak wyraz ten objaśnia Festus, quod creditorem verteret. Terencjusz w Formionie (Przypis własny Wikiźródeł akt V, sc. II, w. 780) mówi: grzęźniesz w takiemże samem błocie — in eodem luto haesitas — bo dług opłacasz nowo zaciągnionym długiem.
  5. ↑ Karci chciwość i sknerstwo. Cycero mówi: nic tak nie dowodzi niskiego i nikczemnego umysłu, jak miłość bogactw: nihil est tam augusti animi tamque parvi, quam amare divitias. De off. 1, 20. 68. i na innem miejscu: największe i najpewniejsze jest bogactwo przestawać na swoim losie: contentum suis rebus esse maximae sunt certissimaeque divitiae. Parad. 6, 3. i Seneka; nikogo pieniądze nie zrobiły bogatym: neminem pecunia divitem fecit. Epist. 119, 9. Ten prawdziwy bogacz, kto najmniej potrzebuje bogactwa — is maxime divitiis fructur, qui minime divitiis indiget. Epist. 14, 17. Pytasz, jaka jest miara dla bogactwa? naprzód mieć to, co jest niezbędnem i koniecznem, potem co jest dostatecznem — quis sit divitiarum modus, queris: primus habere, quod necesse est, proximus quod sat est. Ep. 2, 6. Najpewniejsza do zbogacenia się droga, pogardzać bogactwy; brevissima ad divitias per contemptum divitiarum via est. Epist. 62, 3. Walery też Maksym mówi: ten ma wszystko, co niczego nie żąda: omnica habet, qui nihil concupiscit 4, 4. 1. i Juwenalis: największe nieszczęście strzedz wielkiego skarbu; misera est magni custodia census. Sat. 14, 302. Nie wielkie mienie, mówi Walery Maksym, stanowi bogactwo, ale umiarkowane chęci: locupletem facit non multa possidere, sed modica desiderare 4, 36. Porównaj przypis 353. (Przypis własny Wikiźródeł tu znajduje się odnośnik do przypisu wyżej)
  6. ↑ Błąd rozszerzenia cite: Błąd w składni znacznika <ref>; brak tekstu w przypisie o nazwie "p403"Błąd rozszerzenia cite: Błąd w składni znacznika <ref>; brak tekstu w przypisie o nazwie "p403"
  7. ↑ Opowiada to Horacy o Nazyce i Koranie ks. 2. Sat. 5, 57. i 62 nn. O innych Lucjan w rozmowach umarłych. A i teraz małoż jest takich marnotrawców i chciwych, co się tym sposobem chcą zbogacić?
  8. ↑ Nazywa podłem, jako niegodne szlachetnego i dobrze myślącego człowieka. Przytem w rzędzie dóbr, zdaniem Pery-patetyków, nic nie ma nikczemniejszego nad pieniądze, które kupcy jak i lichwiarze jedynie tylko mają na celu. Cycero też gani taki rodzaj kupców, którzy w jednem miejscu kupują, by w drugiem drożej sprzedać i zda mi się, mało jest takich, a prawie żadnego, któryby z nich bez oszukaństwa uczciwym zbogacił się sposobem. Kommentatorowie na to miejsce wyczerpnęli wszystko z dawnych filozofów i ojców kościoła, by dowieść, że kupcy są tylko oszuści i godni potępienia. Św. Grzegorz, Chryzostom, Augustyn i Kassiodor potępiają kupczenie. Ś. Augustyn w księdze o pokucie wyraźnie nawet mówi: że żołnierze i kupcy nie mogą odpokutować. Ale od czasów św. Augustyna, a nawet Erazma, rzeczy się zmieniły. Dzisiaj nie ma żadnego rzemiosła przez się podłego, i rzemiosło kupców jest przez się godziwe, gdy się kto niem uczciwie zajmuje, ale są to białe kruki. Takich zaś kupców, jakich tu przedstawia Erazm, a których na nieszczęście nie mało, że nie powiem wszyscy, można sprawiedliwie nazwać podłem rzemiosłem.
  9. ↑ Mimo to, że i teologowie wyraźnie potępiają kupczenie, są oni w poważaniu nie tylko u ludzi świeckich, ale i u pochlebnych braciszków, czyli zakonników. Wszakże tu Erazm nie potępia wszystkich w ogóle zakonników, ale tylko pochlebców, jakowych nie mało; którzy nieraz w kazaniach tytułowali kupców venerabili mercadanti, że hojnie świadczyli klasztorom. Bo zwykle kupcy nagrabiwszy oszukaństwem bogactw, dla oczyszczenia swojego sumienia udają się do miejsc cudownych i nieraz bogate czynią dary tak dla kościołów, jak i klasztorów. Kijów i inne miejsca są tego bijącym dowodem.