samą tylko dobrocią i szczerością, i nierównie bliższem jest cnoty, niż owa surowość, jak ją nazywa Horacy[1] o pryskliwa, nieprzystępna i zrzędna. Moje bowiem pochlebstwo już zrospaczonych krzepi i ożywia nadzieją, cieszy stroskanych, zachęca leniwych, budzi ospałych, koi boleści chorych, zmiękcza i rozbraja pałających gniewem, jedna i nierozerwanym węzłem zespala przyjaciół. Ono to dzieci zapala do nauki[2], rozwesela starość, a królów pod pokrywką pochwał, bez najmniejszej obrazy karci i uczy[3]. Słowem robi to, że każdy jest kontent z siebie samego[4], każdy coraz więcej siebie kocha i ceni, a co właśnie pierwszym jest szczęścia warunkiem. Cóż bowiem uczynniejszego, jak kiedy ręka rękę myje,[5] muł muła czocha[6], pies psa wącha i liże,[5] wzajemnie jeden drugiemu schlebia i oba są z siebie kontenci? Pomijam tu, że pochlebstwo ważną gra rolę w chwalonej owej wymowie[7], ważniejszą w medecynie, a największą w poezji, nakoniec ono jest osłodą i przyprawą całego ludzkiego pożycia.
XLV. Lecz powiadają, być w błędzie jest wielkie nieszczęście. Grubo się mylą bowiem ci, co sądzą, że szczęście człowieka zawisło od otaczających go rzeczy. Bynajmniej, zawisło ono od przekonania każdego[8]. Rzeczy bowiem nas otaczające tak są liczne, tak rozmaite, tyle mają odcieni i pozorów, że wszystko jest dla nas zagadką[9], jak słusznie mówią moi Akademicy (uczniowie Platona[10]), ze wszystkich najmniej zarażeni dumą. A jeśli i można coś o nich wiedzieć z pewnością, to właśnie życie nasze zaprawia goryczą. Takie przytem jest przyrodzenie ludzkiego umysłu, że go łacniej uwodzi pozór, niż istota i prawda. Kto chce uderzającego w tej mierze przykładu, niech w czasie kazania zajdzie do kościoła, a przekona się, że gdy kaznodzieja naucza czegoś
- ↑ Horacy w liście do Luljusza ks. 1. List. 18, 6. dwie znajduje w przyjazni wady: pochlebne pobłażenie i jemu przeciwną zrzędność i szorstką obyczajów surowość, przez którą nic nie przebaczamy przyjacielowi. Środek więc należy zachować, nie za każdą fraszkę strofować błądzącego przyjaciela i przytem nie z cierpkością, ale łagodnie i jak przystało na przyjaciela. Mówi bowiem: jak cnotliwa kobieta różni się od nierządnej, tak i przyjaciel nie ma być podobny do podłego pochlebcy. Tej przywarze przeciwna jest druga i prawie gorsza, to jest rubaszna, nieznośna i zrzędna surowość, którą poznasz po ogolonej głowie i czarnych zębach, gdy chce uchodzić za nieobłudną szczerość i czystą prawdę. Cnota zajmuje pośrednie między temi przywarami miejsce, równie dalekie od jednej, jak drugiej. Discolor infido scurrae distabit amicus. Est huic diversum vitio vitium prope majus. Asperitas agrestis et inconcinna gravisque, Que se commendat ponsa cute, dentibus atris, Dam vult libertas dici mera veraque virtus. Virtus est medium vitiorum et utriumque reductum.
- ↑ Dawniej gościńcami, łakociami, pochwałami i pochlebstwami zachęcano dzieci do nauk. Ztąd Horacy mówi: nieraz łaskawi nauczyciele dają dzieciom cukierki, żeby ich zachęcić uczyć się abecadła — pueris olim dant crustu — la blandi Doctores, elementa velint ut discere prima. ks. 1. Sat. 1, 25, 26. Ale za nowszych czasów, kiedy szkoły były w ręku duchownych, zakonników, mianowice Jezuitów, gdy ci surowi, nieubłagani nauczyciele popędzali do nauk tylko rózgami i kazali nasamprzód uczyć się dzieciom owych wierszy, niby wyroku samego Boga: Rószczką Duch ś. dziateczki bić radzi itd., uczniowie uczyli się pierwiej nienawidzić naukę i samych nauczycieli, nad co, wedle świadectwa Fabjusza, nic być nie może zgubniejszego dla młodocianych umysłów. Bo krom niechęci do nauk, raczej odrazy i upodlenia ducha, nie mało się szkodzi i słabym jeszcze rosnącym ciałom, i dziwić się należy, że wielu głupców podziwia w nauczycielu tę surowość, jakby jaką godność.
- ↑ Gdyby kogo zabrała chętka upominać króla, jakiejże to trzeba byłoby sztuki, ostrożności, potrafi to chyba tylko łagodność z przyjemnością, bez najmniejszej goryczy, a co pewna pochlebstwo. Inaczej napominacza mógłby potkać los Kallistena nauczyciela Aleksandra W. i pedagoga, czyli ochmistrza Ptolomeusza. Tę barwę i sztukę, o której tu mówi, dziwnie zachował sam Erazm w panegiryku, w którym rozwodząc się z pochwałami Filipa księcia Burgundzkiego i chwaląc go, wyraźnie napomniał i wskazał, jakim być książę powinien.
- ↑ Każdemu, co swoje, mówi Cycero, wydaje się pięknem, suum cuique pulchrum est Tusc. 5, 22, 63. i Plinjusz: Każdy rad z siebie i gdzie się nie obrócisz, znajdziesz to samo — suum cuique placet et, quocunque eatur, fabula eadem reperitur. N. H. 14, 6, 8, 71. Każdy najwięcej dba o siebie — suae quemque fortunae maxime poenitet. Cic. ad familiar. 6, 1, 1. (
242) Ob. wyżej przypis 383. - 1 2 Błąd rozszerzenia cite: Błąd w składni znacznika
<ref>; brak tekstu w przypisie o nazwie "przypiswtekściegłównym"Błąd rozszerzenia cite: Błąd w składni znacznika<ref>; brak tekstu w przypisie o nazwie "przypiswtekściegłównym" - ↑ Łacińskie przysłowie: mutuum muli scabunt, jak u nas rękę ręka myje, używane kiedy jeden drugiego wspiera, chwali nawzajem, wzięte od mułów, które, że rąk nie mają, jeden drugiego wzajemnie zębami skrobią.
- ↑ Bo, jak się wyżej powiedziało 424 Plato w Gorgiaszu wymowę, to jest mowę krasomowską uważa za część i rodzaj pochlebstwa.
- ↑ Wedle owego zdania Platona: opinje, to jest mniemania, przekonania, rządzą światem, to jest ludźmi — mundus regitur opinionibus.
- ↑ Persjusz Sat. 5, 52. mówi: Ludzie i rzeczy tysiąc mają barw i odcieni — mille hominum species et rerum discolor usus. Umysł nasz, mówi Seneka, mroczy się w poznaniu i dociekaniu prawdy — animus noster ad vera perspicienda caligat Ep. 71, 24. Ob. przyp. 357 i 262. (
tu znajdują się odnośniki do przypisów wyżej) - ↑ Sokrates (290
— tu znajduje się odnośnik do przypisu wyżej) wyśmiewając zarozumiałość sofistów, którzy się chełpili, że wszystko wiedzą, przez skromność mawiał o sobie, że on nic nie wie. Ztąd Akademicy (239
— tu znajduje się odnośnik do przypisu wyżej) niczego napewno nie twierdzili, ale trzymali się tego, co się im zdawało prawdopodobnem. Przytem Sokrates w apologji swojej, czyli obronie, mówi, że, jak mu się zdaje, Apollo dla tego pewnie nazwał go najmędrszym, że zeznawał, że on nic nie wie. Tak bowiem, mówiąc o jakimś sofiście, co i samemu sobie i drugim zdawał się najmędrszym, a o którym, czy takim był w istocie, chciał się przekonać, powiada: „wyszedłszy od niego, mówiłem do siebie, jestem bezwątpienia mędrszym od tego człowieka. Bardzo być może, że żaden z nas dwóch nic nie wie, ani co dobre, ani co piękne; ale on myśli, że wie, chociaż nic nie wie, a ja, jeśli nic nie wiem, to przynajmniej nie myślę, i nie wyobrażam sobie, że wiem. Zdaje mi się tedy, że słusznie uważam się za mędrszego od niego, bo nie mniemam, że wiem to, czego nie wiem“.