Przejdź do zawartości

Strona:PL Erazm z Rotterdamu - Pochwała głupoty.djvu/183

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.
Miły rodzaj obłąkania.

 XXXIX. I w rzeczy samej, zdaniem mojem, im kto bogatszy jest w głupstwo, im więcej ma różnych jego odcieniów, tym jest w każdym względzie szczęśliwszy, byleby tylko trwał zawsze w tym głupstwa rodzaju, którym ja obdarzam, a które tak jest powszechne, że wątpię, czy się znajdzie choć jeden z ludzi, który byłby zawsze rozumnym[1] i nie miał swoich chwil obłąkania[2]. Są w tem i wielkie i liczne odcienia. Nie mówię tu o człowieku, którego, jako jedynego w swoim rodzaju, sprawiedliwieby wszyscy poczytali za szalonego, gdyby kto naprzykład dynię sądził być kobietą[3]. Ale gdy kto na wszystko przysięga, że żona jego, z łaski której, jako istnej kommunistki[4], jest codzień rogalem, wierniejszą mu jest i czulszą od samej Penelopy[5], i będąc szczęśliwy w swym błędzie nie posiada się z radości z tak wielkiego swojego klejnotu, takiego nikt zapewne nie nazwie głupim, bo to głupstwo wszystkim niemal jest wspólne mężom. Do tej liczby należą[6] i zapamiętali myśliwi, co to polowanie nad wszystko przenoszą i ledwo im nie wyskoczy serce, skoro posłyszą jakkolwiek przeraźliwy odgłos myśliwskiego rogu, lub granie ogarów[7].

Głupi myśliwi.

Zdaje mi się nawet, że duszący smród psiarni, co ledwo nosa nie skręci, najprzyjemniejszą jest dla nich wonią. A cóż mówić o roskoszy, gdy zwierza trupem położą. Bić świń, zarzynać wołów i baranów może lada cham, ale płatać jelenia lub dzika i w ich krwi broczyć swe ręce szczególniejszy przywilej sam tylko ma szlachcic. Ten z odkrytą[8] głową, na klęczkach, osobno przeznaczonym na to kordelasem, gdyż zwyczajnego do tego noża nie godzi się używać, w pewnym porządku i kolei, przy pewnych gestach i myśliwskim kodeksem przepisanych obrzędach wskazane w nim części zdobytej ofiary tnie na kawały. Z głębokiem milczeniem i dumą otacza tego kapłana myśliwstwa tłuszcza

  1. ↑ Alluzja do owego łacińskiego przysłowia: Nemo mortalium omnibus horis sapit. Plin. Hist. Nat. 7, 40. 41. 131. Nie ma nikogo, któren by zawsze był rozumnym, to jest, coby w czem kolwiek nie grzeszył i nie dowodził głupstwa. I u nas przeszło prawie w przysłowie: wszyscy ludzie grzeszni i ksiądz pleban człowiek.
  2. ↑ W tej rozprawie o głupstwie i szaleństwie nie mało naśladował Erazm Horacego ks. 2. sat. 3. zaczynająca się: Tak rzadko pisujesz: sic raro scribis.
  3. ↑ Choroba ta obłąkania pochodzi ze zwichnienia wyobraźni, czyli imaginacji.
  4. ↑ Błąd rozszerzenia cite: Błąd w składni znacznika <ref>; brak tekstu w przypisie o nazwie "przypiswtekściegłównym"Błąd rozszerzenia cite: Błąd w składni znacznika <ref>; brak tekstu w przypisie o nazwie "przypiswtekściegłównym"
  5. ↑ Penelopa, żona Ulissa, matka Telemaka, sławna statecznością i małżeńską wiernością. Homer ją zowie niepokalaną i skromną i Owidy mówi (Przypis własny Wikiźródeł to zniekształcony cytat z Propercjusza, a nie Owidiusza; Eleg. ks. II, 9a, w. 3—4): przez tak wiele lat mogła żyć niepokalaną Penelopa, kobieta godna tak wielu mężów. Penelope poterat tam multos salva per annos vivere, tam multis foemina digna maritis. W czasie bowiem nieobecności męża swojego, który był na wojnie trojańskiej, i wedle wieści miał tam zginąć, licznych zalotników, jak powiada Homer, dobijających się o jej rękę, próżną mamiła nadzieją, obiecując im wyjść zamąż wtedy, kiedy skończy swoją tkaninę (krośna), którą się zajmowała, ale w nocy zawsze to rozpuszczała co była w dzień zrobiła. Ztąd urosło przysłowie: tkać tkaninę (krośna) Penelopy, znaczy próżny bez końca przedsiębrać trud. Ob. Odyss. ks. 2. Porown. 67, 195.(Przypis własny Wikiźródeł tu znajdują się odnośniki do przypisów wyżej)
  6. ↑ Karci namiętne zamiłowanie myśliwstwa, któremu wielu magnatów z taką oddaje się zapamiętałością, że ono stanowi jedyne prawie ich życia zatrudnienie, dla którego zapominają gospodarkę, a nawet wychowanie dzieci. A małoż jest i teraz takich, o których słusznie można powiedzieć, że ich psy zjadły, bo trwoniąc pieniądze na utrzymanie psiarni, nie raz bardzo licznej, koni, myśliwych, kupno i reparacją broni i różne inne wymysły, często całkiem się rujnują i przychodzą do ubóstwa. Namiętność tę pięknie w krótkich wyrazach skreślał Horacy: myśliwy, powiada, porzuciwszy młodziutką żonę, być może w dzień po ślubie, przepędza dnie i nocy na chłodzie pod odkrytem niebem: manet sub Jove frigido venator tenerae conjugis immemor ks. 1. od. 1, 25. A wieluż to tłucze się po nocach, w lasach, bagnach, by upolować głuszca, lub spudłować do bekasa?
  7. ↑ Autor Gawęd P. Michał Kątkowski, w powieści swojej pod tytułem: Dyrektor Ambrożewicz Wilno 1851. oddział 2. str. 49—50 tak pięknie myśliwstwo opisał:

    A gdybyś Waćpan wiedział, jak on zwodził ptaki,
    Leciały wprost na niego jakby na lep jaki.
    Gdy się skryje w gęstwinie, zagra, zakołboczy,
    Szuch! — cietrzew mu na głowę i ogon roztoczy.
    Albo biedny jarząbek zwabiony po głosie,
    Fur fur fur fur przyleci — i siądzie na nosie.
    A niechże zacznie mówić kiedy po poroszy,
    Ciach, ciach, ciach, ciach, Tertesik zajączka wypłoszy,

    I tuż na oko Lutnia aj, aj, aj, aj, aj, aj,
    A z tyłu of, of, of, of, i Porusz i Zagraj,
    I haru haru haru razem wszystkie sfory,
    Aż serce podskakuje tak grzmią echem bory!
    Szarak skluczył, psy złamał, wraz ten nawołuje
    O pal pal, natu! natu! — a tamten celuje.
    Pszyk z panewki — A pilniej! pilniej! zając bieży
    Taf taf! a co czy pudło? — widać fuzja świeży.
    A on bach! — zając bryk — trąbka się odzywa,
    O ruru! pieskom skoki — i flaszę dobywa;
    I od Waści do Waści, odpoczną, posiedzą.
    Zaspiewają zajączka co siedzi pod miedzą;
    I kompletnie mieć będziesz Waćpan polowanie,
    Gdy dodasz zawiesiste zrazy na śniadanie,
    I w borsuczych torbach pieczeń i ogórki,
    Cóż za dziw, żem się malec rwał choć nosić sporki.

  8. ↑ Listrjusz powiada, że on słyszał, jakoby Anglicy z takim postępowali obrzędem, osobliwie gdy zabiją jelenia lub sarnę. A wieleż to jest jeszcze innych nieraz śmiesznych u myśliwych zwyczajów!