Przejdź do zawartości

Strona:PL Erazm z Rotterdamu - Pochwała głupoty.djvu/134

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została przepisana.

niecznie stosować do jej właściwego charakteru i takowy stale zachować[1]. Ale na cóż mam to mówić tobie, tak osobliwszemu obrońcy[3], że nawet i nienajlepszej sprawy najlepiej bronić potrafisz? Bywaj więc zdrów, mój uczony i wymowny Morusie, i dzielnie broń tej, już nie do mnie, lecz do ciebie należącej głupoty.

 Ze wsi 9. czerwca 1508 roku.




  1. ↑ Tak właśnie, jak w komedjach i trajedjach, wprowadzone osoby powinny swój charakter do końca wytrzymać, w czem największa sztuka (Hor. ad Pisones 99. 118.)
  2. ↑ Przypis własny Wikiźródeł Druga część tego wyrażenia nie została rozstrzelona w wydaniu, co skorygowane zostało przez zespół Wikiźródeł.
  3. ↑ Morus bowiem słynął jako biegły prawnik i adwokat wymowny. Alluzja do tego, co ktoś powiedział o Demostenesie, słysząc go mówiącego: tak wymówny, że i niewinnego potrafiłby obwinić. Niżej przypis 287 (Przypis własny Wikiźródeł w tym opracowaniu z numerem wyższym).
     Z nowszych podobnej treści, jak Erazma Pochwała Głupoty, sofistyczno-humorystycznych pism można byłoby przytoczyć nie mało. Sam Erazm pisał pochwałę małżeństwa i obronę tegoż pisma (declamatio in laudem matrimonii), tudzież pochwałę sztuki lekarskiej (emonium artis medicae); Pontanus Tryumf podagry (Triumphus Podagrae Francfurti 1605); Apologia seu laus Podagrae Amberg 1611. Pochwała osła Laus asini Lugd. Bat. 1623. W języku francuzkim: Pochwała piekła Eloge de l’enfer. Oovrage critique, historique et moral 1764.; w niemieckim: Ody do osła, do koguta, do stolca i mnóstwo innych. Ob. Floegel: Die komische Litteratur seit der Mitte 18. Jahrhundert 8. Leipzig 1863. W polskim języku mamy: Krasickiego i Naruszewicza Satyry: Pochwała Głupstwa, Monachomachią; Węgierskiego Organy; Śniadeckiego Jędrzeja Pochwałę Próżniactwa i włóczęgi, jako ustęp do Podróży Próżniacko-filozoficznej[2]; Obronę Sokołowa, śpiew bohatyrski w IX. pieśniach przez Morgenbessera Lwów 1854. w której przed każdą pieśnią wezwanie do osobnej muzy-rzemieślniczej; i wiele innych. Ody: do łysiny przez Kowalskiego (64); do bizuna; Kantobreja Tymowskiego: wierz do golizny i odę do brzucha, którą tu umieszczam:
    Oda do brzucha:
    Magister artis ingeniique largitor
    Venter. Pers. Prolog. Sat 10.
    Sztuk twórca i talentu podnieta brzuch.

    Sprężyno życia, wielowładny brzuchu,
    Co ziemię całą utrzymujesz w ruchu,
    Tobie, któremu hołdują i trony
     Brzmią moje stróny.

    Skroń się odchmurza olimpskiego pana,
    Gdy piękna Hebe ugiąwszy kolana,
    Boską prawicą leje ci nektary
     Z Wulkana czary.

    W obliczu twojem równemi są ludzie,
    Ubogi wieśniak w pochylonej budzie,
    Mocarz przed którym sto narodów klęka,
     Ciebie się lęka.

    Na twe rozkazy uniża się pycha,
    Tyś jednym z celów dobrego jest mnicha
    Nieraz on wspomni nawet przy ołtarzu
     O refektarzu.

    Ojcze przemysłu, ojcze twórczej pracy!
    Daremnie z tobą walczyć chcą próżniacy.
    Leniwa ręka, skoro głód dokuczy
     Robić się uczy.

    Napróżno miłość, gdy żołądek pusty,
    Koralowemi odzywa się usty;
    Kupido zimny i Cypryda niema
     Skoro jeść nie ma.


    Kiedy poecie żołądek się ścieśni
    Stygnie w nim zapał, przerywa swe pieśni
    I z uniesieniem za kawał pieczeni
     Dramę zamieni.

    Niechże o tobie w boju Mars zapomni,
    Rzucą oręże rycerze niezłomni,
    Złotu i twardej niedostępny stali
     Mur się obali.

    Dyana srebrne rozprzęga już konie,
    Puszcza dzień w nocnej ukryty zasłonie,
    Twój rozkaz płoszy sen z leniwych powiek,
     Budzi się człowiek.

    Huczą siekiery, opadają dęby,
    Krew ofiar płynie, dym wije się w kłęby
    I przemyślnego jeniusz kucharza
     Potrawy stwarza.

    Ciągiem o tobie staraniem zajęty
    Poci się rolnik, pracuje z bydlęty,
    Tobie wybite silnym cepem ziarna
     Trą ostre żarna.

    Z twego natchnienia młoty iskry sypią,
    Chrupią nożyce i podeszwy skrzypią,
    Warczy kołowrót, sprzeczne śruby piszczą
     I heble świszczą.

    Wiatrak się kręci, prędkie szumią młyny,
    Wrą kotły, płyną rozległe kominy,
    Goreją piece, kołacz się rumieni
     Garnek szepleni.

    Tobie w haraczu od kolei świata,
    Gdzie Indus płynie, Nil żyźny i Plata
    Pławią ogromne przez ocean nawy
     Drogie przyprawy.

    Tobie poncz twórczy i chłodzące lody,
    Jakich nie miały Pelejowe gody,
    Pieni kakao i leje karmelki
     Lessel nasz wielki.

    Czy Rozengarta smakują pierogi,
    Których zazdrościć mogą nam i bogi,
    Czyli pieniste rozlewam szampany
     Tyś wspominany.


    Tyś kęsy dzielił z bogami ofiarne,
    Tobie polewki Spartan warzył czarne,
    A żarłok Tybru na złotym obrusie,
     Niósł moszczki strusie.

    Gdy kartę dziejów odwrócę zbutwiałą,
    Widzę Lukullów służących ci z chwałą,
    Dziś ku czci większej przyjaźń chowa ścisłą
     Sekwana z Wisłą.

    Miejski pasibrzuch teraz już nie schudnie,
    Nie rano tylko, wieczór i południe
    Wzywa go usty Restauratora
     Każda dnia pora.

    Schnie gach z miłości błagając nieczułą,
    Mędrzec nad księgą, skąpiec nad szkatułą,
    Kiedy dwaj głupcy westfalską kiełbasą
     Śmiejąc się pasą.

    Wśród zgiełku miasta i w ustroniu wioski,
    Kiedy ty łakniesz głuche rządzą troski;
    Gdyś syt, swoboda i wesołość pusta
     Otwiera usta.

    Powszechne prawo twoje i potęga
    Od mroźnej Zemli do Nigritów sięga,
    Dzikie i światłe narody na globie
     Podległe tobie.

    Tobiem poświęcił język mój i zęby,
    Służyć ci mojej roskoszą jest gęby,
    Miło jej czyli parzy się czy dmucha
     Byle dla brzucha.