lija moskiewska, i pierwszy ją zajmuje Jonasz, były władyka rjazański, który czas jeszcze jakiś tytułuje się i kijowskim, następcy dopiero jego zapomnieli o tém; kijowskim metropolitą pierwszym jest Grzegorz II, Bułgar. Stan rzeczy taki trwa przez lat kilkadziesiąt. Metropol. kij. Michał Rahoza przyjmuje uniję za Zygmunta III. Po nim następują Hipacy Pociej i Józef Welamin Rutski, za którego i sama cerkiew kijowska dwoi się na unicką i nieunicką. Powód do tego dał patryjarcha jerozolimski Teofan błąkający się po Rusi, bo wyświęcił w roku 1621 w Kijowie Joba Boreckiego na metropoliję kijowską. Do tego czasu, przez lat 25 Ruś miała jednego tylko unickiego metropolitę. Odtąd jest ciągle dwóch, oczywiście nieunicki silniejszy w Kijowie, lubo i unicki ma tam i władzę swoją i cerkiew. Metropolita nieunicki ciągle siedzi w Kijowie, unicki zaś przywykł już do Wilna i do Nowogródka jeszcze za Jagiellonów, to jest do stolicy książąt i nie tęskni za Kijowem. Spór jednakże ciągły między niemi o cerkiew metropolitalną, o ławrę. Posiadali ją krótko nieunici i rychło ustąpili pierwszeństwa silniejszym chwilę w Kijowie przeciwnikom swoim; wreszcie od czasów wojen Chmielnickiego, kiedy Kijów dostał się w ręce Alexemu Michajłowiczowi, przewaga nieunii stanowczo tam zapewniona. Dla rozruchów jednak na Ukrainie często i długo wakuje metropolija nieunicką, co się unickiej nigdy nie przydarzyło. Wreszcie książę Gedeon Czetwertyński od r. 1686 zaczyna nowy, bezprzestanny już szereg metropolitów kijowskich nieunickich. Ukraina jeszcze walczy o swoję niepodległość duchownę, niechce podlegać patryjarsze moskiewskiemu, ale jak dawniej bywało przed laty chce się wiązać z patryjarchą carogrodzkim w jedność duchowną; mają tę pretensyję i jego następcy, ale czasy się już zmieniły, metropolija kijowska staje się integralną cząstką cerkwi, patryjarchatu moskiewskiego, dzisiaj zaś gdy patryjarchy niema, jest pod rozkazami synodu petersburskiego i stanowi część jedną czwartą kościoła rossyjskiego. Dzieje tych metropolitów napisał Askoczeński (ob.). Metropolija zaś kijowska-unicka straciwszy dostęp do swojej arcykatedry, błąka się po różnych biskupich cerkwiach w koronie i Litwie. Król albowiem zwykle jednego z biskupów lub arcybiskupów ruskich mianował metropolitą, tak że pierwszy lepszy pasterz sprawował metropolitalną władzę tylko, niemając dyjecezji metropolitalnej i nieporzucając dla tego swojego biskupiego kościoła. Czasami w czasie wojen z Rossyją, mianował król tylko administratora metropolii. Nie było nigdy tak, żeby nic z dawnej archidyjecezyi metropolitalnej nie pozostało w Rzeczypospolitej, ale król trzymał się zawsze swojego systematu, niestanowił osobnego metropolity, może aż do czasu odebrania Kijowa. Wreszcie Kijów w roku 1686 stanowczo traktatem grzymułtowskim ustąpiony Rossyi, a rząd kościoła ruskiego spoczywa w ręku jednego z biskupów mianowanego zawsze na ten cel metropolitą. Tak było aż do końca politycznego bytu rzeczypospolitej. Metropolita tedy nie jest już właściwie biskupem dyjecezyjalnym, ale to urząd wyższy oderwany od ziemi, od stosunków codziennych z parafijanami, wznosi się tylko wyżej po nad biskupstwa. Metropolitami bywali zwykle arcybiskupi połoccy, ale bywali też wszyscy inni biskupi ruscy; jednemu pińskiemu przez lat 150 zaszczyt ten nigdy się nie dostał. Metropolici często bywali w Warszawie, królowie ich lubili, nieraz była mowa o tém, żeby ich pomieścić w senacie. Ambitniejsi z nich przezywali się sami prymasami Rusi. Przesiadując w Warszawie, odprawiali tam nieraz po kościołach łacińskich swoje nabożeństwo, na którem król bywał, któremu lud się z ciekawością przyglądał. Ztąd poszła potrzeba założenia kościoła ruskiego w stolicy; założono tedy Bazylijanów, a odtąd metropolita bardzo często mieszkał w Warszawie, mianowicie za czasów saskich, z urzędu prawie tutaj u nas siedział nad Wisłą. Za króla Stanisława Au-
Strona:PL Encyklopedyja powszechna 1860 T2.djvu/146
Wygląd