stopniem w hijerarchii narodowej, szło się do niej z początku prosto z kapituły gnieźnieńskiej, a potém z biskupstw właściwie polskich, t. j. z kujawskiego i poznańskiego, rzadko z innych odleglejszych, np. z krakowskiego, teraz zaś gdy łaska królewska wynosiła, szło się do niej po kilku niższych biskupstwach, nim się z kolei zasiadło na najwyższém. Gamrat po czterech się przemknął, zanim wziął prymasowstwo. Nie zdarzało się nawet, żeby kto od razu z niższych biskupstw ruskich posunął się aż do stolicy gnieźnieńskiej. Z chełmskiego, jeden tylko Jan Przerębski został w r. 1559 prymasem. Najwięcej na arcybiskupstwo to szli biskupi kujawscy, którzy też po prymasach najwięcej mieli praw politycznych, potém poznańscy, płoccy lub warmińscy. Z Litwy nikt nie szedł na prymasowstwo; więcej to było z przypadku jak dla jakich innych powodów, chociaż odrębność Litwy, chęć utrzymania się na wysokim stanowisku i myśl patryjotyzmu miejscowego, grały tutaj ważną rolę. Fakt jest, że biskupi krakowscy, ilekroć razy im ofiarowano prymasowstwo, mieniać się na stolicę nie chcieli i woleli zostać przy swojém: tak podziękował Zadzik w r. 1638 i Jan Lipski w r. 1738. Bywały jednak przykłady, że dostawszy prymasowstwo, zatrzymywali biskupi krakowscy i swoje dyjecezyję. Taki wypadek był z Fryderykiem Jagiellończykiem, z Piotrem Gamratem, z Bernardem Maciejowskim. Nawet arcybiskupi lwowscy brali prymasowstwo, Jędrzej Boryszewski w r. 1503, Konstanty Zieliński za Leszczyńskiego (nie osięgnął jednak katedry) i Władysław Alexander Łubieński, w roku 1759 Nie łudziła nic biskupów krakowskich dostojność legati nati, którą dla siebie ostatecznie i dla następców swoich wyrobił w r. 1515 Jan Łaski na soborze lateraneńskim. Do godności tej przywiązane było prawo odbywania najwyższych sądów duchownych w kraju. Było to na jakiś czas dobrze, póki nuncyjusze przypadkiem i dla szczególnych jakich powodów zawadzali o Polskę, ale od chwili kiedy nuncyjuszów stałych zaczęła do nas przysyłać stolica apostolska, zajścia były częste i kollizyje dwóch władz z sobą. Obszerniej będzie o tém w artykule: Nuncyjusze polscy. Prymas, jako legat, mógł znosić wyroki appellacyjne innych biskupów polskich, lub zatwierdzać je w nieobecności nuncyjusza bez wszelkich apellacyj, w razie zaś przeciwnym z appellacyją do nuncyjusza. Od śmierci Zygmunta Augusta nowej powagi przybyło prymasowi; już przedtém na sejmach i w bezkrólewiach kierowali sprawami publicznemi, teraz całą władzę wzięli w swoje ręce od czasu śmierci jednego, aż do elekcyi nowego króla. Prymasa wtedy nazywano: Interrex, bezkrólem (obacz te wyrazy). Od tego też czasu zaczęli się w pismach swoich używać tytułu książąt, dotąd mniej używanego. Pierwszy Jakób Uchański zaczął z tém występować publicznie. Z następnych arcybiskupów, bezkrólami byli Stanisław Karnkowski w r. 1586, Jan Wężyk w r. 1632, Maciej Łubieński w r. 1648, Mikołaj Prażmowski w r. 1668, Kazimierz Floryjan książę Czartoryski w r. 1673, Michał Radziejowski w r. 1696, Teodor Potocki w r. 1733 i Władysław Alexander Łubieński w r. 1764. Nieraz prymasom w bezkrólewiu dokuczali biskupi kujawscy, którzy po nich mieli prawo ogłaszania i koronowania króla, o czém obszerniej pod biskupami kujawskiemi. Rzeczywiście prymasowie bardzo dbali o te swoje przywileje i nie dawali pierwszeństwa w niczém przed sobą biskupowi krakowskiemu, nawet w Krakowie. Rzadki też był wypadek, żeby kto inny nie prymas, odbywał koronacyję, zresztą prawa majestatu prymasowskiego w tém się zawierały. Dwunastu dworzan, których sobie arcybiskup wybrał, prawo uwalniało od pospolitego ruszenia. Gdy prymas wjeżdżał do miasta, gdzie sejm miał się odbywać, senatorowie albo naprzeciw niego sami wyjeżdżali, albo też wysyłali naprzeciw
Strona:PL Encyklopedyja powszechna 1860 T2.djvu/129
Wygląd