stwo i ustaliło się dopiero za czasów Bolesława śmiałego, kiedy jako metropolija zawładnęło całym Kościołem polskim. Odtąd arcybiskup potwierdzał i święcił wszystkich biskupów, jako swoich suffraganów, zwoływał sobory, rozgrzeszał od klątew nałożonych przez innych biskupów, sądził w appelacyi sprawy duchowne i t. d. Stanowisko jego wielkie było nietylko w Kościele i w państwie, owszem była chwila, że arcybiskup większym otaczał się majestatem jak najpotężniejszy książę rozdrobnionej Lechii. W Gnieźnie, w katedrze, w osobie arcybiskupa spoczywała jedność, którego w narodzie na dynastyje podzielonym nie było. Arcybiskup po nad wszystkiemi książęty rozciągał władzę, karcił i naprawiał. Nietylko swobody Kościoła ale i narodowość utrzymał, zagrożoną moi mocno przez napływ w XIII wieku niemczyzny. Miał też dobra szerokie i wpływ prawny, uznany wszędzie i w radzie książęcej, w której prezydował i w kapitułach. Był kanonikiem z urzędu (canonicus natus) w dyjecezyi płockiej i brał tam miejsce pierwsze zaraz po prałatach. Władysław Odonicz w r. 1232, zniósł sądy krajowe w dobrach arcybiskupa zrzekł się w nich prawa polowania i pozwolił arcybiskupom bić własną monetę. Henryk I z Brenu w r. 1215, otrzymał od stolicy apostolskiej tytuł legati nati, znak godności, którą następcy zaniechali że też otrzymał ją jedynie dla siebie. Miał też Henryk władzę metropolitalną nad całemi Prussami z przywileju Innocentego III, ale czasowo, t. j. do chwili, pókiby Prussy swego własnego nie zyskały pasterza. Kiedy zaczęła się znowu z małych dzielnic kupić jedna Polska i znaleźli się w niej obok króla mniej potężni udzielni książęta, władza arcybiskupia nowego blasku nabrała, gdy powiedziano, że arcybiskup starszy jest w godności od wszystkich książąt, że jest owszem pierwszy książę (primus princeps). Przywilej ten nastał w r. 1360 za Jarosława ze Skotnik. Dalej za Jagiełły Michał Trąba arcybiskup wyrobił sobie na soborze konstancyjeńskim godność prymasa. Gdy albowiem było wtedy w Polsce dwóch arcybiskupów, a lwowski świeżo ukoronował trzecią żonę królewską, Trąba obraził się, że ktoś drugi śmie mu zabierać pierwszeństwo, a że arcybiskup gnieźnieński jeden miał prawo koronowania, tém bardziej, że był polskim, kiedy lwowski był ruskim, wyrobił sobie godność, która znaczyła, że od tego w Polsce z pomiędzy wszystkich arcybiskupów, którzy być mogą, gnieźnieński ma być najpierwszym. Odtąd Trąba i następcy jego przezywali się prymasami Korony i Litwy. Później prymasowstwo narodowe stanęło nawet w zatargach z najwyższą dostojnością kościelną, t. j. z kardynalstwem. Było to za Kazimierza Jagiellończyka. Na sejmach Władysław Oporowski ustąpić nie chciał pierwszeństwa biskupowi krakowskiemu, chociaż kardynałowi Zbigniewowi Oleśnickiemu. Pierwszy o to spór zaszedł w r. 1451. Skończyło się na tém, że prawo postanowiło i zawarowało pierwszeństwo prymasa i owszem przepisało, żeby odtąd żaden biskup polski nie starał się o kardynalstwo. Tutaj prawo narodowe było w zupełnej kollizyi z prawem kanoniczném, kardynałowie nie słuchali, żeby zaś szanować dostojność narodową, zawsze unikali wszelkiego z nią zetknięcia się, tak w XV jak i w XVIII wieku (patrz artykuł Kardynałowie polscy). W roku 1462 za wcieleniem księztwa rawskiego do Korony, prymas uwolniony był przez króla od opłacania grzywny, jaką dotąd składał do skarbu książąt mazowieckich, w oznakę pewnej od nich zależności za posiadane dobra łowickie. Odtąd był prymas udzielnym zupełnie książęciem, jak biskup krakowski w Siewierzu na Szląsku. Aż do r. 1479 kapituła gnieźnieńska posiadała wyłączne prawo obierania arcybiskupa, później zaś król jak prawo do nominacyi wszystkich biskupów, tak i prymasa sobie przywłaszczył. Zmieniło się to wcale położenie rzeczy. Dotąd godność arcybiskupa była właściwie drugim
Strona:PL Encyklopedyja powszechna 1860 T2.djvu/128
Wygląd