Strona:PL Eliza Orzeszkowa - Przygody Jasia.djvu/40

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


trochę. Na ławie, za stołem, pomiędzy starym traczem a garncarzową, w podartej siermiędze i z siwą, długą brodą siedział — dziad. Jaś zaledwie na niego spojrzał, poznał zaraz, że był to ten sam żebrak, któremu dziś, z rozkazu ojca, z taką niechęcią i bojaźnią srebrny pieniążek podał. W wielkiem przerażeniu i zakłopotaniu mimowoli podniósł do włosów obie ręce, a oczu od ziemi oderwać nie mógł. Gdy tak stał, posłyszał, że żebrak ochrypłym trochę głosem mówił:
— O dla Boga! toż to ten sam paniczyk, który mi dziś złotówkę dał, kiedym do jego rodziców przyszedł o wsparcie prosić! Widziałem ja, widziałem wprawdzie, że paniczyk straszliwie starego dziada się lękał, ale nie dziw, w bogactwie to wychowane i ubogich ludzi nie widuje nigdy, a przytem u panów taki zwyczaj, że dziadami dzieci straszą.
Kiedy dziad wymówił te słowa, stary tracz, który z wielkiego bochenka razowy chleb dla wszystkich kroił, odezwał się:
— Oj źle to, źle i wstyd wielki, że panicz ubogich nie lubi i lęka się.
Jasia i wstyd i żal jakiś ogarnął.
— Ja wcale nie lękam się — zawołał — wcale ubogich nie lękam się...
— A no — śmiejąc się już, rzekł dziad — jeżeli nie lękacie się, to chodźcie tu i siądźcie przy mnie. Będziemy w sąsiedztwie z sobą wieczerzali.
Jaś zawahał się jeszcze. Jakkolwiek bowiem wstydził się bardzo trwogi swej, a szczególnie zawstydzał go stary tracz, który patrzał na niego bardzo bystremi i trochę srogiemi oczami, to jednak dawne przyzwyczajenie od razu ustąpić nie mogło. Ale garncarzowa zawołała go, aby usiadł pomiędzy nią a Mikołajem. Tak nazywano dziada. Garncarzowa była tak łagodną i tak delikatnie wyglądała, że Jaś usłuchał jej od razu i siadł na miejscu, które mu wskazywała. Z drugiej strony stołu siedział tracz, garncarz i Wincuk, trzymający na kolanach Marylkę.
Stara babka postawiła na stole ogromną misę pełną krupniku z kartoflami i ze słoniną, a każdej z obecnych osób dawszy po drewnianej łyżce, sama też przy stole, obok męża swego, usiadła. Przed Jasiem tylko