zwołaną starszyzną Drewicz naradzał się nad przeprowadzeniem nowego, skuteczniejszego szturmu. W tym jednak czasie otrzymał wezwanie z Krakowa, żeby jak najspieszniej, jak najwięcej wyprawił wojska do Krakowa, zagrożonego od nadciągających konfederatów z Bochni i Wieliczki, i że ze wszystkich stron napastującym podjazdom konfederackim, sami nie mogą dać rady. Zmieszany tą nowiną niezwłocznie wysłał do Krakowa podpułkownika Langiego z 1.000 wojska, a sam nie tylko już szturmu musiał zaniechać, lecz i bezskutecznego bombardowania zaprzestał. Ale z fortecy nie przestawano strzelać i celnie mierząc wciąż szarpano zdesperowanych Moskali. Nie wiedząc jednak w fortecy, co się stało w obozie moskiewskim, w myśli, że może na razie przyczaili się, i znowu szturm rozpoczną, przez całą noc czuwali i mieli się w gotowości do odparcia szturmu.
D. 12 stycznia. Gdy się dobrze rozjaśniało, Moskale udając, jakoby zamierzali przystąpić do szturmu, poczęli faszyny, za górą leżące na wierzch góry ku szańcom znosić, i na postrach konfederatom równo z frontem bateryi układać.
Było to jednak nie na postrach, lecz gwoli konfederatom, bo wyrychtowawszy działa kartaczami do czołgających się z temi faszynami Moskali, strzelając, takie im cięgi zadali, że zostawiwszy wielkie mnóstwo zabitych i rannych, w cwał zaczęli uciekać, ścigani lecącymi w ślad za nimi kulami. Pod wieczór nadrabiając brawurą w odwet niby strzelali do fortecy, ale jak zawsze bezskutecznie.
D. 13 stycznia. Już feldwachy moskiewskie janczarkami i hakownicami tylekroć rażone odciągnęły się od fortecy, już i w szańcach mało piechoty widać było i pochowało się to wszystko do ogrodu św. Barbary.
Strona:PL Edward Nowakowski - Częstochowa w obrazach historycznych.pdf/99
Wygląd
Ta strona została uwierzytelniona.