na ziemię jakby zabity, przykrywszy się płaszczem. Moskale, mając go za zabitego, pominęli, pędząc za uciekającymi konfederatami; natknęli się jednak na wyszłych z fortecy innych konfederatów — kilkunastu mieli zabitych i trzech oficerów utracili. Tymczasem Puławski, gdy przelecieli pędzący Moskale, wstał i szczęśliwie do fortecy się dostał. Tegoż dnia już po wybitym capstrzyku i miłem kapeli na wieży wygrywaniu, kilkadziesiąt bomb rzucono do fortecy, żadnej jednak szkody nie uczyniwszy, i noc w spokoju przeszła.
D. 8 stycznia. Z rana po wydanym na pobudkę z armat ognia, widać było zewsząd mnóstwo pędzonego chłopstwa z worami i faszynami po za mury Św. Barbary; armata moskiewska tymczasem milczała. Z Jasnej zaś Góry wysłano po szwadrony, po wioskach bliższych rozstawione. Z bastyonów zaś fortecznych strzelano do szyldwachów moskiewskich dla zimna przykrego w ręku konie wiodących — co trwało do godziny 12-tej. Gdy zaś o 1-szej godzinie nadeszło w kilkadziesiąt koni Moskali, i ustawiwszy konie i spisy, do budynku, przy kościele Św. Jakóba stojącego, weszli i zaledwo tam się rozłożyli, aż tu przeciw nim przez Puławskiego wysłani konfederaci w 40 piechoty i kilkadziesiąt konnych, nadeszli. Będący w stodole Moskale od stojącego żołnierza na warcie, o przybyciu konfederatów ostrzeżeni, wypadli ze stodoły, ale ani do koni, ani do spis swoich wskutek strzałów konfederackich dostać się nie mogli; wrócili więc do stodoły, lecz zapalona stodoła wygnała ich nazad, i wszyscyby dostali się do niewoli, gdyby nie nadbiegli im w pomoc od Starej Częstochowy dwa szwadrony i karabinierzy. Konfederaci poczęli ustępować, cofając się do fortecy, a Moskale na nich nacierali. Tak
Strona:PL Edward Nowakowski - Częstochowa w obrazach historycznych.pdf/94
Wygląd
Ta strona została uwierzytelniona.