walczących. A gdy z dział kule w klasztor i kościół gwałtownie bez przerwy jakby gradem biły — tymczasem 10 tysięcy Szwedów ze wszystkich stron otoczywszy twierdzę, przypuszczali wściekłe ataki; wdzierali się po drabinach, i już zda się murów sięgali, gdy ich oblężeni maczugami, gwoździami nasadzonemi, bryłami kamieni, belkami, drągami żelazem obsadzonymi, w doły spychali i z rusznic zabijali i wrzącą wodą z kotłów wylewaną parzyli. Na wieży tymczasem śpiewy i muzyka w najsilniejszych tonach się odzywała; na zrębie murów powiewała wysoko chorągiew z obrazem Matki Bożej; Kordecki z krzyżem w ręku, samą swoją natchnioną postacią z wzniesionym do nieba wzrokiem, zdawało się stał na straży i potęgą jakąś nadprzyrodzoną odpychał zapędy Szwedów. Już był wieczór, a szturmy trwały bez ustanku, wciąż odpierane i na nowo się wzmagające, gdy wtem nagle straszny i okropny huk rozległ się w powietrzu, i aż wszystkie naraz wstrzęsły się ściany klasztoru; i wnet potem ustał ogień nieprzyjacielski, i nastąpiła jakby grobowa cisza. Huk ten powstał ztąd, że najpotężniejsza machina oblężnicza, na której działaniu najwięcej Szwedzi polegali, rozerwaną została. Zatrąbiono więc na odwrót i Szwedzi z pod murów radzi nie radzi odstąpili, i w nieładzie pomaszerowali do obozu, zostawiwszy na placu i w dołach wielką liczbę zabitych i poranionych śmiertelnie. Na odchodne muzyka na wieży zagrzmiała marszem tryumfalnym — a potem radośną kolendą świętą witała mężnych obrońców.
Zaledwo atoli umilkły działa, przybył do bram twierdzy posłaniec Millera z listem do Kordeckiego, w którym karcąc surowo hardość zuchwałych mnichów, zowiąc ich »buntownikami«, żądał, aby natychmiast przysłał mu kla-
Strona:PL Edward Nowakowski - Częstochowa w obrazach historycznych.pdf/60
Wygląd
Ta strona została uwierzytelniona.