Przejdź do zawartości

Strona:PL Edward Nowakowski - Częstochowa w obrazach historycznych.pdf/58

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została uwierzytelniona.

odejść. Żal mu także było i tych skarbów Jasnogórskich, na które się łakomił. Postanowił więc jeszcze próbować zdobycia i w tym celu czynił największe, ostateczne przygotowania. Po tylu jednak bezskutecznych wysiłkach snadź nie ufając już sobie, próbował jeszcze namowy do poddania się. Ale teraz sądził, że wypada do namowy dołączyć i groźby. Jakoż 24. grudnia wezwał klasztor do bezzwłocznego poddania się, w przeciwnym razie groził, że po zdobyciu klasztoru — klasztor do szczętu zburzy, a wszystkich tam będących bez żadnego wyjątku w najokropniejszy sposób bez żadnego miłosierdzia wymordować każe. Jednocześnie i Jacek Brzuchański — mieszczanin, przebrawszy się za żołnierza kwarcianego, przelazłszy zręcznie przekop wrzucił na mur worek z rybami i list, w którym opisywał wielkie przygotowania Szwedów do szturmu[1].

W odpowiedzi Millerowi, na jego wezwanie, Kordecki w uprzejmym liście prosił o zawieszenie broni na dzień jutrzejszy, jako uroczystość Bożego Narodzenia. Ale nie było już nikogo, ktoby się odważył zanieść mu tę odpowiedź, ponieważ gdy przedtem z odpowiedzią chodzili Paulini, Miller, nie zważając na ich poselski charakter, zabezpieczający ich od wszelkiej jakiejbądź przykrości, zatrzymywał ich i groził, że ich powiesi, jeśli klasztor się nie podda. Otóż gdy nikt do Szweda iść nie chciał, oświadczyła gotowość swą staruszka, żebraczka Konstancya, która się tuliła w szczelinie skały przy wałach i nie-

  1. Pochwycony Brzuchański przez Szwedów, torturowany i sądem skazany na śmierć, nadspodziewanie cudownie uwolniony został, jak to mu Matka Boża, objawiwszy się mu w więzieniu, zapewniała (Kordecki).