Przejdź do zawartości

Strona:PL Edward Nowakowski - Częstochowa w obrazach historycznych.pdf/54

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została uwierzytelniona.

przez rozgłoszenie tej wieści o minach, zbiegła się odbierać z twierdzy swoje rodziny, jako z miejsca zagrożonego. Wielka odpowiedzialność ciążyła na głowie Kordeckiego, nie ugiął się jednak. Przewidując, że gdyby wysłał z twierdzy kogokolwiek, wielu zechciałoby naśladować, a pozostali straciliby ostatecznie ufność w możności obrony. Nie pozwolił więc nikogo wypuszczać, oświadczając stanowczo, że za bezpieczeństwo wszystkich ręczy i że ma środki obronić klasztor. Pomimo to jednak kilku szlachty, znużeni przykrościami oblężenia i trudami obrony, przyszli do Kordeckiego, w obecności O. Jana Stradomskiego kaznodziei, zapytując: »na co on, zwlekając poddanie się, czeka, skoro, po głębszem rozważeniu niema żadnej nadziei jakich bądź posiłków. Nieprzyjaciel, co owładnął całą Polskę, nie da próżnym uporem naszym odstręczyć od oblężenia Jasnej Góry, która jedynie pozostała w całej Polsce do zdobycia. Mówili dalej, że mocno się dziwią, co wstrzymuje Przeora od układów z nieprzyjacielem, skoro niezbędna konieczność wymaga, aby wejść z nim w »ugodę«; tem bardziej, że nieprzyjaciel poprzestaje na warunkach, które mu podamy, czego potem od rozjątrzonego wroga, po wzięciu szturmem twierdzy, spodziewać, się nie można.
Na to odpowiedział im Kordecki: Nie na wszystko, czego żądamy przyzwoli nieprzyjaciel. Chcemy zaś, aby miejsce to, Przenajświętszej Matce poświęcone, nigdy bezbożną stopą heretycką nie było skalane. Wy, miłościwi panowie, złamani trudami, pragniecie sprowadzić rzecz do układów ugody z nieprzyjacielem, aby uwolniwszy się od przykrości oblężenia i niewygód wojny, używać mogli nadal bez troski błogiego pokoju. Czyż myślicie, że po poddaniu się naszem, będziecie wolni od wszelkich