Przejdź do zawartości

Strona:PL Edward Nowakowski - Częstochowa w obrazach historycznych.pdf/51

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Ta strona została uwierzytelniona.

zaś na murach tak celnie strzelali z rusznic do puszkarzy, iż ci nie mogli dobrze niemi kierować, własnem niebezpieczeństwem zagrożeni, już to przerażeni, widząc tuż obok siebie wielu ze swoich padających.
Było to 10-go grudnia.
Około południa nieprzyjaciel wstrzymał ogień i wysłał dobosza z zapytaniem, czy Paulini nie odmienili swego uporu, i czyli nie zgadzają się na poddanie twierdzy. Odpowiedziano, jak zwykle, że w rzeczy tak ważnej muszą do jutra się namyślić. Na tę odpowiedź, uniesiony złością niepohamowaną, kazał na nowo straszliwy ogień rozpocząć i ogniste rzucać pociski, okropnym łoskotem, jakby piorunami, powietrze i ziemię wstrząsając. Szczególne jednak zdarzenie wstrzymało zajadłość niecierpliwą Millera, gdy wskutek zapalenia prochu pięciu artylerzystów oślepło i puszkarz kulą działową został zabity. — A rzecz tak się miała: Przy wschodnim bastyonie kierował armatą pewien Niemiec, którego wierność była podejrzana, i który zwykle nieprzyjacielowi leniwie odpowiadał, ale tym razem sam nieprzyjaciel pobudził go do gorliwszego działania. Dostawszy bowiem ów Niemiec kontuzyi od kuli szwedzkiej, czy to przestrogą Boską, czy też bólem i gniewem poruszony, tak trafnie działo wycelował, że armatę szwedzką rozerwał i puszkarza na miejscu zabił.
Po tym wypadku wstrzymał się od działania nieprzyjaciel, ale nie na długo, gdyż w niedzielę, za radą zdrajców — mówi Kordecki — którzy wybadawszy stan fortecy, wskazali mu słabą jej stronę przy zachodnim bastyonie; w tę stronę zwrócił swe szturmowanie. Za późno jednak, gdyż Czarniecki dziwnem przeczuciem, jakby wyższem natchnieniem, basztę tę podczas nocy na-