Nadeszły wreszcie działa straszliwe; i wśród ciemnej nocy tak tajemnie zostały podciągnięte pod twierdzę i ustanowione, iż straż na murach, chociaż pilnie czuwała, przecież wtedy dopiero spostrzegła, kiedy raptowny, okropny huk i przeraźliwy łoskot wystrzałów z burzących dział, śpiewających w chórze jutrznie zakonników zagłuszył. Zdawało się, że piekło paszczę swą otwarło, i wyzionęło całą swą wściekłość, miotając nieustanny, gęsty i straszliwy ogień z dwóch stron przeciwnych, od północy i południa, jakoż 340 kul przez ten dzień padło. Pomimo to Paulini nie przerwali swego nabożeństwa; przeciągnęli je nawet, a potem z Najświętszym Sakramentem, śpiewając suplikacyę, przy odgłosie wszystkich dzwonów po pod murami wokoło twierdzy odprawili procesyę z największą uroczystością, jakby nie zważając na to, co się wokoło nich działo; chociaż straszne działy się tam rzeczy; ogromne złomy walących się murów po pod nogi im się sypały, i świszczące kule bez przerwy jak grad ponad głowami ich przelatywały. Z tem wszystkiem Paulini zwyczajnym porządkiem, bez pośpiechu, z największą solennością, kończyli swoje nabożeństwa. I dopiero po skończonem nabożeństwie każdy ruszył na swoje miejsce, i wedle sił przykładał się do najdzielniejszej obrony. W tym dniu padły od kul trzy konie, dwa koła u armaty przy północnej baszcie strzaskano, a jedno działo uszkodzono i siedmiu ludzi poległo. A chociaż te wypadki sprawiły cokolwiek zamieszania wśród obrońców, nikt jednak serca nie stracił, ani rąk opuszczał, lecz wszyscy z zapałem największym brali udział w obronie. Jedni zataczali działa, drudzy pomagali do ich ustawienia, inni znosili kamienie, ziemię, drzewo, nawóz dla zapełnienia wyłomów w murach. Stojący
Strona:PL Edward Nowakowski - Częstochowa w obrazach historycznych.pdf/50
Wygląd