Szwedom, wymierzywszy działa, dali ognia, a kule taki popłoch w tej hałastrze sprawiły, że prażeni kartaczami i straciwszy moc swoich, z jękiem przerażliwem na raczkach pełzając, co tchu zmykali, aż się Szwedzi do rozpuku z nich śmiali; i ze wstydem poczęli na wszystkie strony uciekać: obciążeni w dodatku klątwą sumienia, że wystąpili byli przeciw miejscu świętemu i przeciw obrońcom ojczyzny.
I tego jeszcze niedosyć! Znowu inni Polacy przybywają w pomoc Szwedom, do wyraźnego już zburzenia klasztoru.
Miller widząc, że walką nie przemoże dzielnych obrońców Jasnej Góry, zamierzył podkopać się pod mury i podłożywszy miny wysadzić klasztor w powietrze. W tym celu nakazał sprowadzić górników z Olkusza. I oto, przybyli Polacy, dzień i noc (odmieniając się) żelaznemi drągami i kilofami kują skałę, a kują z ukosa, aby zasłonić się przed strzałami Jasnogórców, i jak węże czołgali się w norach. Trudna atoli była robota, skała twarda, tak że zaledwie o kilka kroków z wielkim mozołem posuwali się, kierując się ku baszcie. Wreszcie dotarli, i już byli niedaleko, gdy wycieczka z twierdzy (o której niżej) wszystkich tych robotników, pomocników szwedzkich pozabijała, z wyjątkiem tylko dwóch. Przed obawą kary, usłuchali nieprzyjaciół, czynili podkop dla wysadzenia klasztoru Matki Bożej w powietrze. I cóż zyskali — śmierć haniebną.
Otóż widzimy, że ci dzielni obrońcy miejsca świętego i ojczyzny nie z samymi tylko Szwedami walczyć musieli. Byli tam w niemałej liczbie i wyrodni Polacy. Cóż dziwnego, że przy pomocy samychże Polaków Szwedzi opanowali Polskę i byłoby już wtedy po Polsce, gdyż
Strona:PL Edward Nowakowski - Częstochowa w obrazach historycznych.pdf/46
Wygląd
Ta strona została uwierzytelniona.