że uda się im zwalić winę na sąsiednich odszczepieńców (Husytów)...«
OO. Paulini połamane części obrazu świętego zanieśli do Krakowa, a król Jagiełło oddał je pod straż magistratowi krakowskiemu, i nakazał naprawić, co gdy malarze krakowscy dokonali, bogato obraz przyozdobił, a potem z procesyą, przy odgłosie pobożnych pieśni na Jasną Górę odprowadzić polecił. Jako smutna i żałośna tego świętokradzkiego napadu pamiątka, pozostały po dziś dzień dwie kresy na obliczu Matki Bożej.
Drugi napad na Jasną Górę nastąpił r. 1466. Ani świętość miejsca, ani powszechna cześć dla niego nie ochroniła Jasnej Góry i od tej powtórnej napaści, ale już tylko samych cudzoziemców. Król czeski Jerzy Podiebrad wysłał oddział wojska przeciw mieszkańcom Wrocławia. Dowódca tego oddziału, Ścibor Towaczowski, Morawczyk, pomijając Wrocław, bądź chciwością łupów wiedziony, bądź z potajemnego rozkazu króla czeskiego, zazdroszczącego powodzeniu oręża polskiego w Prusach, napadł na Częstochowę i zrabował miasto i klasztor; obraz wszakże cudowny powtórnej teraz obelgi nie doznał.
Napady te, jakkolwiek z powodu znieważenia obrazu świętego były nad wyraz bolesne i odezwały się echem żałości w całej Polsce — sprawiły atoli, że Jasna Góra