Strona:PL Edward Nowakowski-Wspomnienie o duchowienstwie polskiem znajdujacem sie na wygnaniu w Syberyi w Tunce.pdf/10

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.

néj i materyalnéj, jaka tam gnieździć się musi. Bolesny zaprawdę widok! A jednakże tém bardziéj w zimie! Jeśli latem otaczające zewsząd góry, okryte zielenią, obszerną tę dolinę czy téż kotlinę przemieniają niejako w dziwnie piękny owalnéj formy salon, i oko olśnione wspaniałém otoczeniem prawie nie dostrzega tych nędznych ludzkich siedzib, to zimą, kiedy wszystko do koła okrywa się śniegiem, kiedy zamiast gór czarująco pięknych, widzisz tylko lodowate ściany, a dolna przestrzeń przemienia się w śniéżne jezioro, i jedyna rzecz, co pod wzrok podpada, są właśnie te czarne domki — o! wówczas trudno, trudno wyrazić, jak w całéj swéj goryczy daje się uczuć dola mieszkających tam nieszczęśliwych wygnańców!
Zima tu rzeczywiście jest okrutną, i trwa długo, bo przez 7 miesięcy, i strasznie mroźna. Mrozy tam dochodzą do przeszło 40° R. Zaraz na początku września, w kilka dni po upałach, raptownie rozpoczynają się one i trwają aż do Maja. Odwilży tu żadnych nie bywa; 15 i 18 stopni (R.) to znaczy odlęgło (Cotlehło). W Maju naraz mrozy ustają, i operacya słońca prawie w oczach wyprowadza z ziemi trawę; drzewa wnet okrywają się liściem — i oto lato bez wiosny; prawie tak samo nagłe przejście z lata do zimy, bez jesieni. Mówią jednak, że tam klimat zdrowy! Może gdzie indziéj, ale nie w téj kotlinie. Nie ulega żadnéj wątpliwości, że cała ta kotlina kiedyś musiała być wodą zalana; w skutek tego po dziś pozostało tam mnóstwo jeziór, ogromne i bezdenne błota, w wielu miejscach zimową nawet porą pomimo największych mrozów nie zamarzające. Z tych wszystkich więc otworów wydobywają się nieustannie zgnielizny wyziewy; wiatry ich nie rozpędzają, bo tu wiatrów, z powodu, że ze wszech