Strona:PL Edward Nowakowski-Przemówienie nad grobem ś.p. Apolina Hofmeistra, wojewody brzesko-litewskiego, w Krakowie dnia 3 lipca 1890 roku.pdf/5

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.

zamieniono mu na śmierć powolnego konania w syberyjskich rotach aresztanckich. Lodowaty jednak Sybir nie wyziębił jego uczuć gorących, ani kajdany nie zdołały okuć jego ducha. Jakoż znowu drugi raz, kiedy r. 1863 wybuchło narodowe powstanie, ani chwili nie zwlekał i jak pierwej całą duszą przylgnął do niego. Zamianowany przez Rząd Narodowy wojewodą brzesko-litewskim, najgorliwiej zajął się przygotowaniem i następnie roznieceniem powstania w swojem województwie i na tem stanowisku wytrwał aż do końca. Kiedy zaś naród uległ przemocy, uchodząc za granicę, pochwyconym znowu został w Wielkim Nowogrodzie przez wice-gubernatora hr. Cz., niestety polaka w służbie moskiewskiej, powtórnie skazany został do kopalń syberyjskich. Gdy zaś w końcu wydobył się ze szponów katowskich, dawniej pan bogaty, posiadacz znacznego i wzorowo urządzonego majątku, znalazł się jako emigrant bez środków do życia i tylko z dawania lekcyj muzyki i angielskiego języka utrzymywał się w Krakowie z rodziną; zawsze powszechnie poważany, kochany i wielbiony dla wielkich przymiotów jego serca, niezłomnego charakteru, gorących uczuć, miłej pogody duszy, prawości i otwartości staropolskiej.
Gdy jednak przed kilku laty stracił podrastającą córkę, która była jedyną gwiazdką, co mu w życiu przyświecała, a przed dwoma miesiącami żonę, która była dla niego prawdziwym opiekuńczym aniołem — sił mu zabrakło, osamotniony, osierocony, duchem mocny, lecz ciałem zwątlały, schorzały, miał tę ostatnią na ziemi pociechę albo raczej nagrodę, że przyjąwszy Sakrament i Ostatnie Namaszczenie, wymawiając słodkie imię Jezus! Jezus! zasnął w Bogu snem sprawiedliwych, tak spokojnie, że otaczając go, ani spostrzegliśmy, kiedy dusza jego uleciała z tego padołu ucisku do wieczności — ufać możemy — szczęśliwej. Szczęśliwej, bo całe życie jego było czyste, wzniosłe, ofiarne, przezacne, bo umierał z Bogiem w sercu, z imieniem Jego świętem na ustach, w jednem reku trzymając gromnicę, a w drugiem skaplerz karmelitański Matki Bożej, o którym gdy przyjmował, mówił, że to jest jego order zasługi, że to mu sama Matka Boża przysłała, Królowa Korony Polskiej, za jego poświęcenie się dla Polski.