i z Oczakowem. Gdy r. 1490 Tatarzy zburzyli Kaczubij (gdzie stał granizon polski), a zająwszy Oczaków wzmocnili go, Polacy (Bohdan (?) starosta Czerkaski) korzystali z odejścia ich, r. 1493 pod Czernichów wpadli i Oczaków odebrali. Lecz gdy już niepodobna było w nim się utrzymać, gdyż Tatarzy całą okolicę aż do Bracławia i do Czerkas w pustynie byli obrócili, wziąwszy Oczaków, zburzyli go tylko. W r. 1516 pod dowództwem Przecława Lanckorońskiego z 1200 ludzi znowu chodzili i przy Witoldowem jeziorze (nieopodal ujścia Dniestru) pobili Tatarów. W r. 1523, gdy Turcy odbudowali Oczaków ponownie, wyprawili wielkie 80 tysięczne (80.000) wojsko, które Oczaków zdobyło i zburzyło[1]. W r. 1528 pod dowództwem Przecława Lanckorońskiego, starosty Chmielnickiego, Daszkiewicza, starosty Czerkaskiego, a także starostów Winnickiego i Bracławskiego, trzy tu odnieśli zwycięztwa i wielkie łupy i kilka tysięcy bydła zagarnęli, ale już Oczakowa wziąć nie mogli, a 1529 r. w skutek obłudy Osłama zostali nawet pobici (Jazłowiecki, Sieniawski)[2]. Pomimo to Tatarzy w niepewności, czy w dalszym czasie potrafią Oczaków utrzymać, wydali go w ręce tureckie Solimanowi, a Zygmunt przez układ z nim 1532 r. (Narusz. Taur.) pozostawił takowy w tureckiem posiadaniu, warując atoli swe prawo do niego i obowiązując Turków, aby nie dopuszczali Tatarom czynić najścia na Polskę. Gdy jednak pomimo te zobowiązanie się Turcy nie przeszkadzali Tatarom do Polski wycieczek, i Tatarzy wbrew zawartym r. 1540 w Krakowie traktatom[3] w spustoszonych okolicach Oczakowa (należących do Polski) swobodnie poczęli jak na własnej ziemi gospodarować, i ztąd bezpiecznie zagony swe na wszystkie strony zapuszczać, Polacy zmuszeni zostali walki odnowić i nowe urządzać wyprawy. Jakoż zaraz w następnym roku po zawartym układzie (1541 r.) ów Pretwicz, co to 70 bitew z Tatarami stoczył (i o którym pozostało przysłowie: „Za p. Pretwicza, bezpieczna granica), wyprawił się na Tatary i nad brzegami morza wielką im zadał klęskę. Zygmunt August jednak myślał, że to się da załatwić układami, upominał się więc u Porty, aby traktat z Solimanem przez jego ojca zawarty, dochowywała, i żeby Tatarzy Białogrodzcy stosownie do tego traktatu Dniestru nie przechodzili, i żeby ci co koło Oczakowa na gruntach Rzeczypospolitej bydło swe pasą, prawa przeto sobie nie przywłaszczali (Narusz. Taur. 259), ale za pastwiska właścicielom tych miejscowości, Polakom (wedle umowy Solimana z Zygmuntem I) płacili (Piasecki). Lecz gdy i te przedstawienia do niczego nie prowadziły, i Turcja, a nawet i Tatarzy, pomimo przyjacielskich oświadczeń zawsze swoje robili, zamierzał od razu rzecz skończyć przez urządzenie stanowczej na Krym wyprawy. W tym celu już się naradził był z księciem Wiśniowieckim, któremu powierzał tę wyprawę (1556). Pomimo to jednak wyprawa ta nie przyszła do skutku i zniecierpliwiony książę Wiśniowiecki poszedł Moskali do takowej namawiać. Wślad za tem Kommendoni (objeżdżając polskie dzierzawy i docierając do samych ich granic wschodnich), ułożył i podał Zygmuntowi Augustowi projekt urządzenia tego kraju i wystawienia obronnego miasta wraz z portem nad morzem, przy ujściu Dniestru, zwracając przytem uwagę, że tą drogą Polska (jak dawniej) mogłaby z wielką korzyścią swe zboże wysyłać do Wenecji, która mając 200.000 ludności, nie raz wielkiego w niem doświadcza niedostatku. Lecz i ten projekt, jakkolwiek rozważany na Sejmie, powszechnie się podobał i Sejm złożył był Kommendoniemu podziękowanie, nie został także urzeczywistniony, z powodu, że wyznaczeni (Mielecki, Jazłowiecki) do zbadania Dniestru, oświadczyli, ze takowy tylko do Żwańca może być spławny, a dla dalszego oczyszczenia tej rzeki wielkich by potrzeba było nakładów.
R. 1569 Albrecht Łaski wojewoda, Sieradzki, jeszcze raz chodził pod Oczaków i odniosłszy nad Tatarami świetne zwycięztwo, wpędził ich był do morza. W czasie zaś bezkrólewia po śmierci Stefana Batorego, Kozacy niespodziewanie wpadłszy, zdobyli byli Oczaków i zburzyli go.
Z późniejszych zaś czasów pozostałe broszury świadczą, że myśl o odzyskaniu nadmorskich posiadłości nie opuszczała Polskę[4]. Projektów tych jednak niepodobna już było przyprowadzić do skutku, gdyż Polska, co dawniej na wszystkie strony wywierała była wpływ swój przeważny, w końcu stała się celem, do którego ze wszystkich stron wymierzone zostały pociski, i ztąd zmuszona ścieśniać swe granice coraz bardziej, skryć się wreszcie musiała w sercach wiernych swych synów. Edward z Sulgostowa.
- ↑ Briuchow, poseł moskiewski do Krymu w relacji swej powiada, że r. 1524 wielkie wojsko polskie w liczbie 80.000 napadło na Oczaków i zburzyło go. (Zapiski Odeskoho Obszcz. V, 236 seq.) Briuchow miał sam widzieć to wojsko.
- ↑ R. 1529 wybrał się Jazłowiecki z postanowieniem nieodstępowania, dopókiby nie zdobył Oczakowa. Miał do tego otuchę w kłótni Hana tatarskiego z bratem jego Osłamem, który przed kilku laty szukał był przytułku w Polsce, i miał sobie pozwolone od króla koczowanie na stepach Czerkaskich. Tymczasem na 3 dni przed przyjściem Jazłowieckiego pod mury Oczakowa, Osłam pogodził się z Hanem, i zajął ludźmi swymi ten zamek. Nadszedłszy Polacy postrzegli 300 Tatarów z końmi na pastwisku, uderzyli na nich, znieśli i konie sobie zabrali. Lecz gdy w tem nadbiegł wysłaniec z Oczakowa z oświadczeniem, że Oczaków jest w ręku Osłama, przyjaciela Polaków, i dla nich stoi otworem, Jazłowiecki kazał konie oddać. Następnie zaproszony przez Osłama do Oczakowa, udał się tam w gościnę. Tatarzy zaś korzystając z tego, uderzyli na Polaków, zostających bez dowódzcy, i znieśli ich. W czasie bitwy nadbiegł był sam Osłam, wstrzymywał Tatarów, ale nic nie wskórał, gdyż prawdopodobnie działał obłudnie. Przetrzymany tymczasem Jazłowiecki wrócił do kraju, wyrzucając sobie tę przegranę. (Moracz. IV, 85.
- ↑ Daniłowicz. Skarbiec Dyp. pod r. 1540.
- ↑ Wiele w owych czasach pisano i wydano osobnych broszur. W tej liczbie na szczególną zasługują uwagę ks. Piotra Grabowskiego, „Niższa Polska“ i Starowolskiego „Pobudka“. Biskup zaś Kijowski Wereszczyński kilka takich wydał i na Sejmie wnosił projekt obrony granic Rzeczypospolitej od Turków, Tatarów i Moskali.