Strona:PL Dzieła Juliusza Słowackiego T3.djvu/352

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Nie piszę dłużéj — abym się zastosował do pożyczonego mi miejsca w obcym zupełnie dla mnie dzienniku — skończę więc proźbą do krytyki poznańskiéj, aby w swoich lakonicznych wyrokach o dziełach sztuki, więcéj była uważną; jeżeli chce długo do nieomylności, prawie papiezkiéj, rościć prawo... Sad jéj o Nocy Letniéj, równie jak inne sądy o niewyszłych tragedjach, wglądające w tekę autorską, mogą to zdziałać: iż wkrótce wierzyć Tygodnikowi Poznańskiemu nie będzie zwyczajem, nawet w Poznaniu.