Strona:PL Dzieła Juliusza Słowackiego T3.djvu/341

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


rzekł: „Mości panowie, w przytomności waszéj uskarżam się na w. pana podczaszego Dunina, że z człowieka cichego i urodzonego szlachcica taki żart czyni — domagam się więc satysfakcyi.“ — Na to pan Dunin: „Cieniu człowieka, głosie niewidzialny, jeżeli, jak się spodziewam, masz brzuch ludzki i łeb okrągły, i ciało człowieka, — bić się z tobą będę, choć miałbym przyjść na ów los nieszczęśliwego Ajaxa, co mając na oczach chmurę przez zagniewane Bogi rozciągniętą, zamiast rycerzy, bydło i owce porąbał, choćby ten pojedynek równie smutną jak Sofoklesa urodził tragedyą. Dobądź więc szarpetyny i objaw głosem, gdzie jesteś, a jeżeli mam pójść do Erebu, upraszam tu J. O. xięcia, aby na intencyą moją tysiąc czterdzieści cztery msze zakupił, ile, że od zaczarowanego człowieka poledz mam nie po katolicku.“
Przychodziło już do bitwy, gdy xiądz Ryło wystąpiwszy naprzód rzekł poważnie: Xiąże panie, wybierasz się na wędrówkę do grobu świętego — a dopuszczasz tu, aby dla żartu krew się lała — ani to na twoją uczoność przystoi, mości Duninie, żartować tak z tego grzesznika, który się nie spowiadał i nie kommunikował w dnie Boskiego umęczenia, a teraz brzuchowi swemu dogadza, i gniewowi cugle popuścił tak, że się na azard żywota naraża.“ — „Milcz klecho!“ krzyknął xiąże, „to nie wielki post, abyś tu nam kazał, jak z Ambony, — a że pójdą na szarpetyny, to nie żaden grzech; — gorzéj zrobił pan Samuel Zborowski, co Włocha Candiana namazanego miodem oponował niedźwiedziowi rozjuszonemu, a sam na pojedynek nie wyszedł, — za to by nie był wpuszczony